Jak ujawnia środowy "Fakt", w Brukseli już czeka na niego dobrze płatna i "cicha" posadka.
Prezes Orlenu, Jacek Krawiec w rozmowie z Pawłem Grasiem (dziś na dobrze płatnym stanowisku pracuje dla Donalda Tuska), nie miał złudzeń co do motywacji byłego już premiera. "Ciężka decyzja, mówię, bardzo kusząca, bo to jednak idziesz w zupełnie inną orbitę, odseparowujesz się od tego wszystkiego, od tego syfu, kurwa, jesteś dużym misiem, odseparowujesz się od tego folkloru, od tego syfu. Tak naprawdę pytanie jest o motywację" – wyjaśniał Grasiowi, co mogliśmy usłyszeć na taśmach prawdy.
Pierwszy sekretarz partii rządzącej słowa Krawca doskonale zrozumiał i "odseparował się", by stać się brukselskim "dużym misiem". Oprócz Grasia i Tuska, również Elżbieta Bieńkowska jako "duży miś" trafiła na dobrze płatne stanowisko w Komisji Europejskiej. Teraz, jak pisze "Fakt", postanowiła zabrać do Brukseli kolejnego "misia" – Sławomira Nowaka.
"Razem z Nowakiem na pracę w Brukseli ma się załapać były europoseł Krzysztof Lisek, skazany na dwa lata więzienia w zawieszeniu na trzy za działanie na szkodę majątkową Polskiego Stowarzyszenia Kart Młodzieżowych przekraczającą 2,7 mln zł i podawanie nierzetelnych danych zawartych w sprawozdaniach finansowych stowarzyszenia [wyrok uchylony przez Sąd Apelacyjny - przyp. red.] - ujawnia tabloid.
Sławomir Nowak, znany ze swojej skromności zapewne chciał, by o jego nowej pracy nie było zbyt głośno. W końcu to o nim Krawiec mówił, że "zamknąłby Ryja i siedział cicho". Dlatego, według informatora "Faktu" dostanie od Bieńkowskiej dobrze płatną pracę, ale na niskim stanowisku, tak by ukryć go przed wzrokiem dziennikarzy i opinii publicznej. W końcu, jak
Brawo Jasiu!
AKTUALIZACJA:
Były europoseł Platformy Obywatelskiej, Krzysztof Lisek po kilku minutach od pojawienia się informacji o szykowanej dla niego pracy w Brukseli, zaprzeczył, pisząc na Twitterze do dziennikarza portalu: "Uprzejmie informuję Szanownego Pana Redaktora, że to, co dotyczy w tym artykule mojej skromnej osoby jest nieprawdą"








