„Lemingi. Młodzi, wykształceni i z wielkich ośrodków”
![]()
Lemingi powszechnie są uznawane za zwierzęta miłe, ale bezmyślne, propagujące cudze wzorce zachowania, ufne i pozbawione własnej inicjatywy.
Ten powszechnie znany mit, choć zgoła nieprawdziwy został wykorzystany przez autora jako motyw przewodni.
„Lemingi. Młodzi, wykształceni i z wielkich ośrodków” to książka autorstwa Jerzego Krakowskiego, która ukazała się nakładem wydawnictwa Fronda. Ta, prawie 300 stronicowa pozycja zawiera 40 opowiadań – lekkich, frywolnych i zabawnych, ale równocześnie skrywających pewne istotne wnioski i refleksje dotyczące życia politycznego, religijnego czy też tradycji i kultury postrzeganej przez młodych, wykształconych ludzi, pracujących w korporacji.
Na miejsce swojej pracy mówią „korpo”. Firmę poznajemy pośrednio, poprzez rozmowy jej pracowników. Nie jest dokładnie sprecyzowane, czy jest to duża firma, czy zwykły mały call center. Pracownicy mieszkają w wynajmowanych na obrzeżach miasta tzw. „osobówkach”. Na lepsze lokum nie mogą sobie pozwolić z racji niskich zarobków, które sięgają 1200 zł na rękę. Marzą się im jednak inne standardy życia, czego odbiciem są: sushi, kiełki i kawa ze Starbunia – produkty dość drogie, na które często ich nie stać. Praca w „korpo” to jednak ogromna szansa dla młodych ludzi, przybyłych z prowincji (Nowy Sącz, Brzesko i inne podkrakowskie miejscowości i wioski) do Krakowa. Wierzą, że z czasem pojawi się dla nich szansa awansu zawodowego i rozwoju. Dlatego pracują wytrwale i z oddaniem, ulegając jednocześnie wpływom myślenia i działania przedsiębiorstwa – stąd tytuł książki.
Lemingi powszechnie są uznawane za zwierzęta miłe, ale bezmyślne, propagujące cudze wzorce zachowania, ufne i pozbawione własnej inicjatywy. Ten powszechnie znany mit, choć zgoła nieprawdziwy (lemingi nie są pozbawione rozumu, jako zwierzęta wykazują się dużą mądrością i potrafią zapewnić sobie przetrwanie), został wykorzystany przez autora jako motyw przewodni. Początkowo „lemingi” to były osoby, szczególnie młode, które bez refleksji popierały partię rządzącą - Platformę Obywatelską. Później określenie to przypisywano każdemu, kto bez zastanowienia adaptuje cudze myślenie, wzorce zachowania itp.
Należy zaznaczyć, że wydana książka to kontynuacja czteroletniego fanpage prowadzonego na najbardziej znanym portalu społecznościowym – na Facebooku, gdzie głównymi bohaterami są Pan Andrzej z Tarnowa, barista ze Starbunia oraz kolega gej. Stanowią oni zupełne przeciwieństwa, jednak z czasem wykształca się pomiędzy nimi dialog, umożliwiający wspólną dyskusję. Książka to nie powtórzenie ich losów z Facebooka, ale kontynuacja. Zatem, jeśli czytelnik chce mieć jasność oraz znać genezę wielu historii warto, aby zapoznała się z losami bohaterów zamieszczonymi na portalu.
Jak sam autor zaznacza, do każdego opowiadania – satyry, należy podchodzić z odpowiednim dystansem i rozwagą. Odczytywanie dosłowne jest nie wskazane, wręcz krytykowane. W odbiorze treści należy być bardzo elastycznym i wykazać się zdrowym rozsądkiem. Przedstawione sytuacje są bowiem karykaturalne, przejaskrawione i ukazane w krzywym zwierciadle.
Na uwagę zasługuje oryginalny język, zawierający wiele zdrobnień, skrótów, które niejednokrotnie przyjmują formę neologizmów, rozumianych właściwie tylko w osadzonym kontekście książki. Poprzez zastosowanie takiej formy językowej treść jest wzmacniana i wspólnie stanowią doskonałą skorelowaną jedność.
Poniżej fragment „Lemingi. Młodzi, wykształceni i z wielkich ośrodków”:
Kochani, nikt z naszego kolektywu nie pomyślałby, jak co rano zrywając się do korpo z uśmiechem i imieniem Premiera naustach, że akurat ten dzień zmieni strukturę społeczności w naszym neutralnym światopoglądowo miejscu pracy. Do tej pory, jak się pewnie świetnie sami orientujecie – bo w końcu też pracujecie w korpo i zapewne u was jest podobnie – w naszym call-center ekipa była zgrana pod kątem poglądów: wszyscy z tych samych źródeł dowiadywaliśmy się, co należy myśleć, wizję świata mieliśmy prostą i nieskomplikowaną jak żarty w Szkle Kontaktowym. Beka z tego, że Kaczafi jest niski, zmartwienia z powodu ekspansji katofashysmu w przestrzeni publicznej, strach przed polskim nacjonalizmem, wstyd z powodu polskich obozów i tego ciemnego podkarpackiego kołtuna, na którego z niesmakiem patrzy Europa. Wśród zainteresowań mogliśmy zgodnie wymienić przeglądanie groupona w poszukiwaniu promocyjnego sushi, czytanie Wyborczej, oglądanie TVN czy wizyty w Starbuniu, gdzie nawet siedząc przy pustym kubku, czuliśmy się lepsi od wąsatych podkarpackich januszy, którzy nigdy w życiu nie unurzali wąsa w sojowym latte.







