Telewizory, aparaty, iPady i półtora miliona w gotówce. Tak wyglądały przetargi w MSWiA
Szokuje i skala korupcji, i pazerność urzędników - były dyrektor miał przyjąć: 50 calowy telewizor marki Sony, 11 telewizorów marki Samsung, 3 komputery stacjonarne HP, aparat Canon, 3 iPady oraz łącznie ponad półtora miliona złotych w gotówce.
Jest pierwszy akt oskarżenia w gigantycznej aferze korupcyjnej dotyczącej informatyzacji w MSWiA. W dokumencie prokuratura opisała ogromną skalę patologii jaka tam panowała. A to tylko część śledztwa - na razie oskarżono "byłego dyrektora w komendzie głównej policji i ministerstwie spraw wewnętrznych o przyjęcie łapówek o wartości niemal 3 milionów, jego rodzinę o pranie brudnych pieniędzy, a menadżera z koncernu HP i Oracle o ich wręczenie".
Do aktu oskarżenia dotarli dziennikarze tvn24.pl, którzy ujawniają jego szczegóły.
"Prokuratorzy musieli podzielić całe gigantyczne śledztwo na wątki, bo jak mówią, żaden sąd nie byłby w stanie osądzić całości. Dlatego jako pierwszy do sądu trafia akt oskarżenia wobec Andrzeja M., byłego dyrektora biura łączności i informatyki w komendzie głównej, który w 2007 roku awansował na stanowisko szefa Centrum Projektów Informatycznych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych" - czytamy w ich tekście.
Szokuje i skala korupcji, i pazerność urzędników - były dyrektor miał przyjąć: 50 calowy telewizor marki Sony, 11 telewizorów marki Samsung, 3 komputery stacjonarne HP, aparat Canon, 3 iPady oraz łącznie ponad półtora miliona złotych w gotówce.
"Prezenty" miał wręczać Tomasz Z., były dyrektor w koncernach HP i Oracle (mężczyzna nie przyznaje się do winy).
Przed sądem staną także bliscy Andrzeja M. - żona, siostra i ojciec.
"Wszyscy oni mają postawione zarzuty dotyczące “prania brudnych pieniędzy”. Ich rola miała polegać na pomocnictwie w inwestowaniu łapówek" - podaje tvn24.pl.
Siostra prowadziła rachunek bankowy, na który przelewano pieniądze. Ojciec pomógł kupić apartament na warszawskim Ursynowie.
Andrzej M. przyznał się i poszedł na współpracę ze śledczymi. Ustalono, że brał pieniądze gdy "jako najpierw urzędnik cywilny a później funkcjonariusz policji objął stery biura łączności i informatyki w centrali policji". Na dodatek w 2008 roku łapówkarz awansował na stanowisko szefa Centrum Projektów Informatycznych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, gdzie nadzorował rozstrzygnięcia przetargów o wartości idącej w setki milionów.
To jest pierwszy akt oskarżenia w tej aferze, ale na pewno nie ostatni.
Do aktu oskarżenia dotarli dziennikarze tvn24.pl, którzy ujawniają jego szczegóły.
"Prokuratorzy musieli podzielić całe gigantyczne śledztwo na wątki, bo jak mówią, żaden sąd nie byłby w stanie osądzić całości. Dlatego jako pierwszy do sądu trafia akt oskarżenia wobec Andrzeja M., byłego dyrektora biura łączności i informatyki w komendzie głównej, który w 2007 roku awansował na stanowisko szefa Centrum Projektów Informatycznych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych" - czytamy w ich tekście.
Szokuje i skala korupcji, i pazerność urzędników - były dyrektor miał przyjąć: 50 calowy telewizor marki Sony, 11 telewizorów marki Samsung, 3 komputery stacjonarne HP, aparat Canon, 3 iPady oraz łącznie ponad półtora miliona złotych w gotówce.
"Prezenty" miał wręczać Tomasz Z., były dyrektor w koncernach HP i Oracle (mężczyzna nie przyznaje się do winy).
Przed sądem staną także bliscy Andrzeja M. - żona, siostra i ojciec.
"Wszyscy oni mają postawione zarzuty dotyczące “prania brudnych pieniędzy”. Ich rola miała polegać na pomocnictwie w inwestowaniu łapówek" - podaje tvn24.pl.
Siostra prowadziła rachunek bankowy, na który przelewano pieniądze. Ojciec pomógł kupić apartament na warszawskim Ursynowie.
Andrzej M. przyznał się i poszedł na współpracę ze śledczymi. Ustalono, że brał pieniądze gdy "jako najpierw urzędnik cywilny a później funkcjonariusz policji objął stery biura łączności i informatyki w centrali policji". Na dodatek w 2008 roku łapówkarz awansował na stanowisko szefa Centrum Projektów Informatycznych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, gdzie nadzorował rozstrzygnięcia przetargów o wartości idącej w setki milionów.
To jest pierwszy akt oskarżenia w tej aferze, ale na pewno nie ostatni.








