Właściciel firmy Budoimpex zamierza swoich praw dochodzić w sądzie
![]()
To co robi burmistrz Władysław Bieda można nazwać złodziejstwem. wiele spraw ujrzy światło dzienne dopiero w trakcie procesu sądowego.
Rozmowa z Jackiem Pasowiczem, właścicielem firmy Budoimpex, byłym wykonawcą realizowanej inwestycji na Rynku Maślanym.
Kurier: Skierował Pan pismo do przewodniczącej rady miasta limanowa. Ma Pan jakieś oczekiwania z tego powodu? Liczy Pan na to, że rada podejmie w końcu jakieś racjonalne kroki?
Pasowicz: Napisałem to pismo tylko dlatego, żeby uświadomić radzie miasta jakie mogą być skutki działań pana burmistrza, bo konsekwencji nie będzie ponosił on sam osobiście, ale miasto. A ja skieruję sprawę na drogę sądową, mam bardzo mocne podstawy prawne, one są oczywiste. Mnie przysługuje prawo odmowy realizacji inwestycji, bo inwestor nie wykonał wszystkich czynności, do których się zobowiązał. Jeśli burmistrz nie wypłaci pieniędzy za wykonane prace, które były potwierdzone protokołem przez obie strony, to będą naliczane kary, które poniesie urząd miasta. Został ogłoszony drugi przetarg, ale nie ma dużego zainteresowania tą inwestycją, a to przez to, że znany jest już ludziom i firmom stosunek burmistrza jako inwestora do wykonawców. Nikt nie potrzebuje przepychanek, każdy chce mieć zapłacone pieniądze za wykonaną pracę.
K Pana zdaniem burmistrz stracił twarz jako inwestor?
P: Zdecydowanie tak. Ta inwestycja jest kompletnie nie przygotowana, jest masa mankamentów, brakuje dokumentacji, nikt nie chce się pchać w niewiadome, ponieważ każdy chce wykonywać pracę zgodnie z prawem i przepisami, a to w Limanowej jest niemożliwe.
K: Czy oni mają takich kiepskich prawników? Czy wymuszają na nich takie działania?
P: Raczej działania są wymuszone. Na pisma moich prawników odpowiedzi są lakoniczne krótkie, bez uzasadnień. Takie decyzje są uzależnione od burmistrza i nie ma ich prawnego uzasadnienia. Po prostu kończy się polemikę.
K: Mam rozumieć, że Pana dobra wola się skończyła?
P: Przebieg inwentaryzacji wyglądał tak jakby władze miasta zreflektowały się co do przebiegu inwestycji. Ale to były tylko pozory, by wyciągnąć największe korzyści ode mnie. To była gra na zwłokę. Ja mam zapłacić za rzecz, która została dobrze wykonana? To jest śmieszne. Otrzymałem wiadomość mailową, w której poinformowano mnie, że burmistrz chce zatrzymać wszystkie pieniądze na poczet kar. Ale to jest niezgodne z prawem, bo powinien on skierować sprawę do sądu, który stwierdziłby, czy kary się należą czy nie. To co robi burmistrz można nazwać złodziejstwem. Współpracuję z kancelarią prawną, wiele spraw ujrzy światło dzienne dopiero w trakcie procesu sądowego. Może być „ciekawie” dla włodarzy.




