„Kolej gondolowa nad Pieninami” - Cywilizacyjny skok dla Gminy Krościenko
![]()
„Jeśli nie teraz – to kiedy? Jeśli nie z Wami – to z kim?”
Turysta wsiadłby do kolejki w Krościenku i dojeżdżał do Sromowiec, skąd mógłby wrócić rowerem lub na łodzi flisackiej... Przecież to na pewno byłaby ogromna atrakcja, a przy okazji chronilibyśmy przyrodę. Kolejka gondolowa to alternatywa dla wszystkich.
Wywiad z Janem Dydą – kandydatem na Wójta Gminy Krościenko nad Dunajcem
K: Pana program wyborczy zawiera kilka ciekawych pomysłów, które z pewnością przełożą się na rozwój turystyki w gminie.
Jan Dyda: Uważam, że rozwój turystyki to jedyna szansa dla wszystkich mieszkańców. Zanim przygotowaliśmy program wyborczy to zasięgnęliśmy opinii ludzi z każdego zakątka gminy – począwszy od Krośnicy poprzez Grywałd i Hałuszową, a skończywszy na Krościenku n/D. Owszem, niektórzy zarzucili nam, że mamy wybujałą wyobraźnię. Jestem przekonany że, to co proponujemy powinno być już zrobione dawno, tym bardziej, że była ku temu szansa - nie została ona jednak wykorzystana. Krościenko powinno iść w kierunku rozwoju turystyki, nasza gmina musi dołożyć wszelkich starań, aby przyciągnąć turystę, który będzie chciał do nas wrócić.
K: Co w takim razie należy zrobić, by ożywić ruch turystyczny w tym regionie?
JD: Przede wszystkim potrzebna jest skuteczna promocja. Krościenko n/D to ponad 650 lat historii i tradycji, które należy wyeksponować. Dodatkowo mamy to niesamowite szczęście, że region, w którym żyjemy należy do najpiękniejszych w Polsce. Posiadamy przecież bogatą tradycję, góralskie korzenie i szeroko rozwinięty regionalizm pieniński. Przez Pieniny przewija się około 1 mln turystów rocznie; szkoda tylko, że w Krościenku ich w ogóle nie widać.
K: To bardzo dużo. W większości ci turyści omijają jednak Krościenko n/D. Co jest przyczyną?
JD: Przede wszystkim należy utworzyć Informacyjne Centrum Turystyczne, turysta musi wiedzieć, co może u nas zobaczyć. Rozwój infrastruktury turystycznej nie pociągnąłby za sobą ogromnych wydatków z budżetu gminy. Ścieżki rowerowe, które proponujemy to nie jest kosztowna inwestycja, a turysta mógłby poczuć przyjemność wynikającą z ekstremalnych warunków górskich. To my musimy pokazać turyście gdzie ma jechać i na co patrzeć. Krościenko jest gminą transgraniczną, ale zamiast starać się o pozyskanie dużych funduszy dla takich właśnie gmin, jak to czyni sąsiednia Szczawnica, którymi dysponuje Euroregion Tatry – to na wniosek Pana Morawczyńskiego wystąpiło z tej organizacji. To jakiś absurd. Środki w dużej części można pozyskać, nie tylko z dotacji z Unii Europejskiej, ale także od miejscowych osób. W tym celu chcę powołać społeczną radę ludzi biznesu, osób prowadzących przedsiębiorstwa, czy zrzeszonych w stowarzyszeniach. Takie osoby chętnie ufundują pewne elementy, jeśli zamieścimy ich loga. Trzeba z nimi tylko rozmawiać. Zatem wiele inwestycji nie musi być z pieniędzy gminnych.
K: Rynek w Krościenku n/D zazwyczaj świeci pustkami. Jak skutecznie rozwiązać ten problem?
JD: Proponujemy muzeum regionalne w centrum, w którym warto by zaprezentować nasze stroje regionalne, narzędzia i inne przedmioty, którymi posługiwali się nasi przodkowie. Jedna z ekspozycji poświęcona zostanie wybitnym przedstawicielom społeczności lokalnej. Świetnym przykładem jest tutaj Franciszek Koterba, o którym mógłby powstać niejeden świetny film akcji. W sezonie na parkingu przy „nowym kościele” parkuje około 15 - 20 autokarów jednocześnie, ale turyści udają się bezpośrednio w góry, na szlak prowadzący na Trzy Korony, omijając centrum Krościenka. Dlatego koniecznie trzeba zorganizować w centrum muzeum i poinformować przewodników wycieczek, że na rynku jest coś interesującego do oglądnięcia. Wówczas przewodnik poprowadzi tutaj grupę. Po obejrzeniu ekspozycji grupa otrzymuje czas wolny i może udać się na spacer na rynek. W ten sposób centrum zdecydowanie ożywiłoby się.
K: Co z bazą noclegową?
JD: W Krościenku n/D istnieje kilka obiektów o wysokim standardzie. Powiększający się ruch turystyczny w naturalny sposób zwiększy ich liczbę. Jest wielu inwestorów, którzy posiadają środki na to, by zainwestować w naszej gminie. Warto np. znaleźć kogoś, kto odnowiłby Dom Wczasowy Trzy Korony, który jest zdewastowany. Inna sprawa, Krościenko nie ma żadnego zysku ze spływu Dunajcem. Uważam, że trzeba właściwie zagospodarować końcową stację spływu. Powinien powstać tam parking, a także biuro informacyjne dla turystów, które kieruje ich do centrum Krościenka i okolicznych miejscowości, oferując ciekawe atrakcje. Warto także zadbać o zaplecze gastronomiczne i stoiska prezentujące nasze wyroby regionalne.
K: Bardzo ciekawy pomysł.
JD: W ogóle najlepiej byłoby gdyby od nas turyści jechali na spływ. W naszym programie wyborczym zawarliśmy pomysł dotyczący budowy kolei gondolowej. To pewnego rodzaju ukłon z naszej strony i zarazem powrót do myśli naszych ojców i dziadków, ponieważ kiedyś był poczyniony taki zapis w strategii rozwoju gminy. Pracownicy Pienińskiego Parku Narodowego często, w trakcie rozmów, zwracają uwagę, że Pieniny są zadeptywane. My proponujemy najlepsze rozwiązanie z możliwych: „kolej gondolową nad Pieninami.” Pragnę dodać, że przygotowany przez nas program nie jest przewidziany do realizacji w ciągu najbliższych 4 lat, on jest długoterminowy. Kolej gondolowa to wyzwanie. Gmina nie będzie inwestować w tę kolej własnych środków. Wójt i radni powinni przygotować teren, zainicjować pomysł, przekonać do niego dyrekcję PPN, a inwestor na pewno się znajdzie. Turysta szuka przygód i wygód. Kolejka gondolowa spełniałaby oba te założenia. Turysta wsiadłby do kolejki w Krościenku i dojeżdżał do Sromowiec, skąd mógłby wrócić rowerem lub na łodzi flisackiej zatrzymując sie np.: w Szczawnicy. Przecież to na pewno byłaby ogromna atrakcja, a przy okazji chronilibyśmy przyrodę. Kolejka gondolowa to alternatywa dla wszystkich.
K: Planujecie wyjście z Podhalańskiego Przedsiębiorstwa Komunalnego, dlaczego?
JD: PPK to twór, który nas przeraża. Kiedyś myśleliśmy, że w grupie siła, że PPK będzie wspomagać inwestycje w gminie np. przy skanalizowaniu sołectw. Rzeczywistość pokazała jednak coś innego. Stworzyliśmy moloch z ogromną biurokracją, który nic nie wnosi, jedynie generuje ogromne koszty, bo nawet czterokrotnie większe niż w innych gminach, w których nastąpiła likwidacja PPK. Jeśli uda nam się znaleźć kogoś kto połączyłby się z nami tj. inne gminy, mające podobne pomysły, to warto by stworzyć wspólnotę i spróbować wystąpić z tej instytucji.
K: Przecież Unia Europejska dofinansowywała oczyszczalnie ekologiczne.
JD: Nasi radni i wójt podjęli zbyt pochopną decyzję odnośnie PPK. Przekazali cały nasz majątek - oczyszczalnię i kanalizację spółce, a obciążenia z tytułu kredytów zostawili nam do spłaty . Gmina Ochotnica Dolna wystąpiła w odpowiednim momencie i to był dobry krok. My także musimy wystąpić z tej instytucji. Jednak umowa nie pozwala na formalne jej rozwiązanie, dlatego trzeba zrobić wspólnotę gmin. To wiąże się z ogromną ilością działań i zabiegów, ale próbować trzeba, bo należy wrócić do normalnych rozliczeń, które aktualnie są olbrzymim obciążeniem dla mieszkańców. Musimy obniżać koszty, dlatego chcemy zrobić wszystko, by wystąpić z PPK.
Kurier: Jak odbieracie postawę Pana Morawczyńskiego, zaciętego wroga wójta, który teraz go wspiera?
JD: Do tej pory było tak, że wszystkie komitety szły razem, bowiem naszym wspólnym celem była zmiana obecnej władzy. Jednak posiadamy już oficjalną informację, że Pan Morawczyński, który także ubiegał się o stanowisko wójta, i który zajął trzecie miejsce w wyborach, niespodziewanie, i ku naszemu ogromnemu zaskoczeniu przeszedł na stronę obecnego wójta. Po tej decyzji Pana Morawczyńskiego połączyliśmy siły. Nawet radni z jego komitetu zadeklarowali, że mnie poprą. Chcemy wspólnie zmienić władzę, takie było nasze pierwotne założenie, dlatego będziemy o ten cel walczyć do końca.
K: Jak Pan myśli, co wpłynęło na podjęcie takiej decyzji przez Morawczyńskiego?
JD: Polityka nawet w wymiarze lokalnym potrafi zaskakiwać. Nie mam pewności dlaczego Dariusz Morawczyński przeszedł na stronę obecnie sprawujących władzę. Jednak Morawczyński z pewnością zawiódł swoich wyborców. Przecież ludzie oddawali na niego głosy, bo był w opozycji. Jego trzecie miejsce świadczy o tym, że sporo mieszkańców gminy chce zmiany obecnej władzy.
K: Jakie są Pana założenia na najbliższy tydzień kampanii?
JD: Niezależnie od decyzji Morawczyńskiego będziemy wspólnie dążyć do wyboru nowej władzy. Krościenko potrzebuje zmian, nie chcemy tkwić w marazmie. Pan Gawęda nie ma żadnego nowego pomysłu, by pchnąć gminę do przodu, nie miał go zresztą przez ostatnie 12 lat. Nie wykorzystał wielu środków z budżetu, kiedy przejmował władzę, zostały one zmarnowane na niedokończone inwestycje. Nie jestem zwolennikiem inwestycji cząstkowych np. robienia chodnika we fragmentach. Przecież gmina to jak gospodarstwo domowe – najgorzej jeśli wydaje się pieniądze na niewłaściwie zaplanowane rzeczy. Mamy przykład, na sam koniec kadencji wójt zaciągnął nowy dług na 500 tys. zł, którego spłata została przerzucona na nową radę. Zamiast spłacić dług związany z inwestycją sali gimnastycznej w Krośnicy, zbudował plażę i realizował inne „wyborcze” inwestycje. Owszem, jeśli chcemy się rozwijać to musi zaciągać kredyty, tak funkcjonują wszystkie gminy w Polsce, ale z drugiej strony trzeba mieć w portfelu pieniądze, żeby z nich spłacać zadłużenie.
K: Na pewno Krościenko nie jest aż tak zadłużone jak Szczawnica?
JD:W rankingu najbogatszych i najbiedniejszych gmin wg Serwisu Samorządowego PAP (http://samorzad.pap.pl/depesze/wybory_2014/135028/Ranking-najbogatszych-inajbiedniejszych-gmin) zajmujemy 2183 miejsce na 2479, a trzeba zaznaczyć, że mamy doskonałą lokalizację - w otoczeniu gór i gdybyśmy tylko chcieli i umieli z tego skorzystać rozwój przedsiębiorczości w naszej Gminie byłby imponujący. Musimy doprowadzić do tego, żeby turysta się u nas zatrzymał. Nie możemy być tylko miejscem przejazdowym, przystankiem na trasie do Szczawnicy, Sromowiec czy Nowego Targu. Musimy być otwarci na świat i widzieć co się dzieje.
K: Z jakimi innymi problemami boryka się gmina?
JD: Naszą bolączką jest brak dobrego wyciągu narciarskiego. Obecne władze nie podjęły do tej pory właściwych rozmów z mieszkańcami, przez 3 kadencje pozorowały tylko działania. Nie możemy jednak skupiać się tylko na centrum Krościenka, ale na okolicznych miejscowościach także, musimy pokazać ludziom, że dbamy o całą gminę. Krościenko to centrum, a pozostałe sołectwa to kwitnąca agroturystyka. Mieszkańcy Grywałdu, Hałuszowej, Krośnicy mają pensjonaty, ściągają do siebie turystów. Wójt musi wspierać tych ludzi w ich pozytywnych działaniach. Jeśli będą turyści, to będą miejsca pracy, także dla młodych, których trzeba zatrzymać przed wyjazdem stąd. Mam wiele sygnałów i wyrazów wsparcia od młodych krościenczan, chciałbym im tą drogą serdecznie podziękować, a studentów zachęcić do przyjazdu w weekend 30 listopada do Krościenka „Jeśli nie teraz – to kiedy? Jeśli nie z Wami – to z kim?”







