Kościelna hierarchia otwiera punkty skupu długów
Proboszcz dostał od kurii „zielone światło” i zrobił gigantyczny przekręt,
Biskupi ryją w ziemi - Nowy biznes przynosi krociowe zyski.
W niedzielę 10 maja do parafii w Szlachtowej koło Szczawnicy-Zdroju przybył ksiądz Andrzej Liszka, dyrektor ds. gospodarczych kurii diecezjalnej w Tarnowie. Celem wizyty było spacyfikowanie buntu związanego z działalnością byłego proboszcza ks. Józefa Włodarczyka (64 l.). Pleban pod pretekstem renowacji kościoła filialnego w Jaworkach zadłużył parafię na prawie 2,1 mln zł, po czym 15 lutego 2014 roku został ewakuowany na bezterminowy „urlop dla podratowania zdrowia” („Proboszcz ma plan” – „FiM” 11/2015).
Podczas spotkań z wiernymi, Liszka występował w roli specjalnego wysłannika biskupa Andrzeja Jeża.
Mętnie opowiadał o rezultatach wewnętrznego śledztwa dotyczącego zobowiązań finansowych „chorego” kapłana (pożyczki od osób prywatnych, kredyt bankowy) oraz przedstawił – tym razem bardzo precyzyjnie – podjęte przez swojego szefa decyzje. Dobrą: aby uniknąć naliczania parafii karnych odsetek, kuria bierze na siebie bieżącą obsługę kredytu w Banku Spółdzielczym w Mszanie Dolnej. Złą: biskup traktuje ten gest jako… krótkoterminową pożyczkę i już upoważnił nowego proboszcza ks. Tadeusza Wojciechowskiego (jego poprzednik ks. Marek Bach wytrzymał w Szlachtowej zaledwie dwa miesiące) do „kapitalizacji” parafialnych działek.
Pieniądze uzyskane z ich sprzedaży mają w pierwszej kolejności zaspokoić centralę diecezji. Emisariusz przyznał, że proboszcz Włodarczyk dostał z kurii zgodę na zaciągnięcie w banku kredytu celem realizacji polsko-słowackiego projektu unijnego w sprawie ochrony nietoperzy, ale nikt później nie kontrolował wydatków.
– Ktoś, komu ksiądz Józef zaufał, dopingował go do dalszych inwestycji.
Niezupełnie czystych i bez konsultacji z kurią.
Bez faktur, na duże sumy
i z mocno zawyżonymi kosztorysami. Ksiądz Józef podejmował wszystkie decyzje na własną rękę.
Trzeba z bólem serca przyznać, że był to objaw niegospodarności i nonszalancji.
Dlatego właśnie wasza (sic! – red.) parafialna rodzina zaplątała się w tak dramatyczne zadłużenie i musicie zacisnąć pasa – łkał Liszka, podkreślając, że problemy placówki w Szlachtowej są „przedmiotem szczególnej troski” ordynariusza. I żeby „w tych niespokojnych warunkach nie odwracać się od Kościoła”, czyli płacić, jak dotychczas.
Delegat biskupa Jeża nie ujawnił, komu „zaufał” oraz w co „dalej inwestował” kuty na cztery łapy Włodarczyk i dlaczego nie można odzyskać pieniędzy. Nie poprosił też o wyrażenie zgody na sprzedaż działek przez ludzi lub ich spadkobierców, którzy ofiarowali parafii swoją ziemię.
– Wyszło na to, że proboszcz dostał od kurii „zielone światło” i zrobił gigantyczny przekręt, którego szczegółów biskup nie chce zdradzić, a my musimy spłacić długi. Afery nie zgłoszono prokuraturze, ponieważ umoczeni są w niej ważni ludzie ze Szczawnicy.
Także politycy. Rolę pośrednika pełnił... (tu nazwisko byłego wysokiego rangą urzędnika magistratu – red.). Grunty zastawione w banku pod kredyt nie mają planu zagospodarowania, więc ich wartość musiała zostać zawyżona. Ktoś zatem sfałszował operat szacunkowy.
W kurii wiedzieli o zamiarze sprzedaży pozostałych działek parafialnych.
Pan... (tu nazwisko jednego z najznakomitszych w Szczawnicy samorządowców – red.) był zainteresowany
kupnem i dał Włodarczykowi zaliczkę, ale przestraszył się i wycofał z interesu. Biskup wziął dług na klatę, bo nie miał wyjścia. Proboszcz zapłacił tylko dwie raty, więc bank nasłał komornika z Nowego Targu. Jeśli chodzi o prywatne wierzytelności, to jest ich w sumie około 500 tys. zł. Przykładowo: umowami z 6 września 2013 roku znany biznesmen M(...) pożyczył Włodarczykowi 100 tys. zł na parafię i 190 tys. zł jako osobie fizycznej. Z 5-procentowymi odsetkami i terminem zwrotu do końca roku. Doczekał się tylko 20 tys. zł. Prywatni wierzyciele od dawna alarmowali kurię, ale nikt nie reagował.
Chyba zasadne jest w tej sytuacji pytanie, kto w Tarnowie i za jaką cenę chronił proboszcza – zauważa
osoba blisko związana z radą parafialną w Szlachtowej. Na wyjaśnienie oczekują też pogłoski o „wyeksportowaniu” na Zachód zabytkowych elementów wyposażenia kościołów w Szlachtowej i Jaworkach...
Źródło: Fakty i Mity 21/ 794
Więcej o pospolitych opryszkach w najnowszym numerze (FiM - Biskupi ryją w ziemi)







