Alternative flash content

Requirements

Polecane

„Pieniny - polski region” w Ziemi Świętej

„Pieniny - polski region” w Ziemi Świętej

Obrady X Kongresu Polskich Mediów w Ziemi Świętej nie były jedynie czasem konferencji.

Obraz przedstawiający życie górali dla prezydenta Palestyny

Obraz przedstawiający życie górali dla prezydenta Palestyny

Cząstka Szczawnicy znajduje się w Palestynie

PARKING W PIENINACH JUŻ OTWARTY

PARKING W PIENINACH JUŻ OTWARTY

W niedzielę - 11 października miało miejsce uroczyste otwarcie parkingu przy ul. Pienińskiej....

  • „Pieniny - polski region” w Ziemi Świętej

    „Pieniny - polski region” w Ziemi Świętej

    niedziela, 25, październik 2015 21:24
  • Obraz przedstawiający życie górali dla prezydenta Palestyny

    Obraz przedstawiający życie górali dla prezydenta Palestyny

    niedziela, 25, październik 2015 20:41
  • PARKING W PIENINACH JUŻ OTWARTY

    PARKING W PIENINACH JUŻ OTWARTY

    środa, 14, październik 2015 18:13
Drukuj

Rolą prasy jest także kontrolowanie władzy

ploszka adam

Jako Fundacja moglibyśmy pomóc w złożeniu skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

 

Gdyby nie upłynęło 6 miesięcy od daty doręczenia państwu prawomocnego postanowienia sądu to jako Fundacja moglibyśmy pomóc w złożeniu skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. W mojej ocenie istniałaby szansa na korzystny dla Państwa wyrok stwierdzający naruszenia wolności słowa, bo tłumienie krytyki dziennikarskiej to poważna sprawa.

Adam Ploszka – absolwent prawa i stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Warszawskim, prawnik w Obserwatorium Mediów w Polsce Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, koordynator Kliniki Prawa HFPC „Prawa człowieka”, doktorant w zakładzie praw człowieka WPiA UW.

 W związku z zalegalizowaniem przez Sąd Apelacyjny w Nowym Sączu smsów z groźbami wysyłanymi przez sekretarza miasta i gminy Szczawnica do dziennikarza „Kuriera Pienińskiego” po opublikowaniu krytycznego wobec samorządu materiału, zwróciliśmy się do prawnika Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka Adama Ploszki, członka zespołu Obserwatorium Wolności Mediów w Polsce, z prośbą o ocenę tej sprawy.

Kurier: Panie Adamie, proszę o opinię na temat zalegalizowania decyzji prokuratury przez Sąd Apelacyjny w sprawie smsów z groźbami wysyłanymi przez sekretarza miasta i gminy Szczawnica do dziennikarza „Kuriera Pienińskiego” po jednej z krytycznych publikacji na temat funkcjonowania samorządu. Była to reakcja na opublikowany materiał. Glos w tej sprawie zabierali samorządowcy, którzy krytykowali takie działanie funkcjonariusza publicznego.

Adam Ploszka: W mojej ocenie, którą opieram na przedstawionych mi przez Kuriera okolicznościach, opisane działania podejmowane przez władzę publiczną w następstwie opublikowanych wcześniej krytycznych tekstów, noszą znamiona tłumienia krytyki prasowej, a więc przestępstwa określonego w art. 44 prawa prasowego. Takie działanie stanowi ingerencję w konstytucyjnie gwarantowaną wolność prasy i wolność masowych środków przekazu. Zgodnie ze standardami wynikającymi z orzecznictwa Sądu Najwyższego oraz Europejskiego Trybunału Praw Człowieka osoba wykonująca funkcję publiczną musi liczyć się z tym, że będzie oceniana, a także krytykowana przez społeczność w której funkcjonuje, w tym przede wszystkim przez prasę. Rolą prasy jest bowiem rzetelne informowanie obywateli o sprawach dotyczących życia publicznego, a także kontrolowanie władzy i czasami jej krytykowanie.

K: Sąd co prawda przy pierwszej apelacji podtrzymał nasze zarzuty i skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia, ale prokurator po raz drugi nie dopatrzył się czynu zabronionego. Co ciekawe, przy drugiej rozprawie zmieniono sędziego. Ostatecznie sprawa została umorzona. Panie Adamie jakby Pan skomentował artykuł, który jest przed Panem oraz jego tytuł: Wodociąg w Szczawnicy to „buble”, „szajs” za 9 mln zł?

AP: W mojej ocenie, gdy istnieje podejrzenie, że środki publiczne zostały wydatkowane w sposób niegospodarny powinno się o sprawie powiadomić właściwą Regionalną Izbę Obrachunkową, a także można rozważyć powiadomienie Najwyższej Izby Kontroli. Jeżeli okoliczności podniesione przez Pana w rzeczonym artykule są nieprawdziwe istnieje możliwość zakwestionowania rzetelności artykułu na drodze sądowej np. w drodze powództwa o ochronę dóbr osobistych. Jeżeli z tej możliwości dotychczas nie skorzystano wysoce prawdopodobnym wydaje się, że są one zgodne z prawdą, a zatem można dojść do wniosku, że władza zgadza się z zarzutami stawianymi przez Pana w opublikowanym artykule. To zaś rodzi wątpliwość, czy zasada gospodarności zgodnie z którą powinny być wydatkowane pieniądze publiczne jest przestrzegana.

K: W Szczawnicy tworzą się układy i koneksje. W związku z tym, ani mieszkańcy, ani lokalne media nie chcą się narażać i głośno mówić o nadużyciach i nieprawidłowościach władzy.

AP: Wzajemne zależności i powiązania są cechą charakterystyczną dla wielu miejscowości w Polsce, w szczególności małych gmin i powiatów. Często samorząd jest największym pracodawcą w gminie, co powoduje, że np. członkowie rodziny dziennikarzy są w pewien sposób zależni od władzy lokalnej np. poprzez fakt zatrudnienia w prowadzonej przez samorząd placówce oświatowej. Prowadzi to do tego, że przedstawiciele mediów lokalnych w obawie przed mogącymi dotknąć członków ich rodzin negatywnymi konsekwencjami mogą się powstrzymywać przed dokonywaniem krytyki, która to jest elementem realizowanej przez media funkcji kontroli władzy. Funkcja ta natomiast ma kluczowe znaczenie dla członków wspólnoty samorządowej, gdyż umożliwia im podejmowanie świadomych decyzji wyborczych.

K: Konflikt „Kuriera” z urzędem miasta rozpoczął się nie w chwili otrzymania smsów od sekretarza miasta, ale znacznie wcześniej, kiedy jako gazeta stanęliśmy w obronie byłego radnego, który poinformował o nieprawidłowościach dotyczących gospodarowania środkami powodziowymi. W wyniku procesu otrzymał on trzy wyroki skazujące, bo sąd uznał, że podważa zaufanie społeczne burmistrza do pełnionej przez niego funkcji.

AP: Nie znam dokładnie sprawy wspomnianego radnego, więc nie chciałbym się wypowiadać w tym konkretnym temacie. Natomiast przypomina ona dziesiątki innych, w których osoba informująca w interesie społecznym o dostrzeganych przez siebie nieprawidłowościach jest podmiotem represji ze strony pracodawcy. Takie osoby określane są jako tzw. sygnaliści. I ich działalność jest niezwykle pożądana. Niestety w Polsce nie istnieje ustawa, na mocy której mogliby domagać się ochrony, choć rozwiązania takie są często spotykane w innych państwach europejskich.

K: Byłemu radnemu zarzucono masowe upublicznienie informacji która naraziła burmistrza na utratę zaufania do pełnionej przez niego funkcji , ponieważ w jednej z gazet lokalnych zamieszczony został materiał Kłamał i budował, który nawiązywał do działań inwestycyjnych burmistrza.

AP: Zgodnie z prawem prasowym odpowiedzialność cywilną za naruszenie prawa spowodowane opublikowaniem materiału prasowego ponoszą autor, redaktor lub inna osoba, którzy spowodowali opublikowanie tego materiału. Odpowiedzialność karną natomiast zawsze ponosi ten kto dopuści się osobiście zniesławienia.

K: Panie Adamie, to nie wszystko. Co ciekawe sąd nawet nie zapytał oskarżonego czy dopuścił się tego czynu. Dopiero podczas apelacji okazało się, że informacje prasie przekazała zupełnie inna osoba. Sąd I instancji w ogóle nie dopuścił oskarżonego do głosu, i jak napisał w uzasadnieniu wyroku – dal wiarę słowom burmistrza.

AP: Nie znając dokładnie akt sprawy trudno mi się wypowiedzieć co do tej konkretnej sprawy. Mogę jedynie powiedzieć, że cieszy mnie to, że wbudowany w system prawa mechanizm kontrolny – jakim jest apelacja – zadziałał i okoliczność ta została ustalona. Warto jednak zwrócić uwagę, że zgodnie z kodeksem postępowania karnego oskarżony zawsze ma prawo złożyć wyjaśnienia, choć może z tego prawa nie skorzystać.

K: Sprawa nie ujrzałaby światła dziennego, bo sąd zwolnił oskarżonego z obowiązku ponoszenia kosztów procesowych oraz nie nałożył żadnej kary finansowej na skazanego, ale kwotę zadośćuczynienia zażądał burmistrz, i z tego powodu, że skazany miał bardzo trudną sytuacje finansową oraz niepełnosprawne dziecko, szukał sprawiedliwości.

AP: Ponownie nie znając dokładnie akt sprawy, wysokości zadośćuczynienia i innych czynników trudno mi się wypowiedzieć. Na szczęście jednak system zadziałał i jak dobrze rozumiem sprawa zakończyła się dla oskarżonego pomyślnie.

K: Nie lepiej postąpiono przed 4 laty z byłym kontrkandydatem burmistrza. Po przegranych wyborach cała jego rodzina była szykanowana. Nasyłano na nich straż miejską. Żona została zwolniona z MOPS- u, gdzie pracowała przez wiele lat i była oddanym pracownikiem. Ostatecznie wyjechali do Warszawy, aby tam zamieszkać i móc swobodnie żyć.

AP: Nie znając dokładnie sprawy trudno mi to zrozumieć. Na kanwie tej sprawy chciałbym jednak wyrazić swój pogląd w toczącej się debacie na temat ograniczania kadencyjności wójtów, burmistrzów czy prezydentów. W mojej ocenie powinno się ograniczyć ją do dwóch kadencji. Sytuacja, w której dana osoba przez wiele lat sprawuje urząd według mnie może prowadzić do pojawia się nieprawidłowości. Jak już podkreślałem wcześniej gmina w małych miastach jest największym pracodawcą, a wszelkie wyjawienie nadużyć wiąże się z poważnymi konsekwencjami - utratą pracy.

K: Wracając do opisanej sprawy smsów, czy w Pana ocenie można coś jeszcze w tej sprawie zrobić? Co by Pan doradził?

AP: W kontekście opisanej przez pana sprawy smsów, w zakresie w jakim została mi ona przedstawiona, pozostaje mi wyrazić żal, że sprawa została prawomocnie umorzona. Szkoda przy tym, że tak późno zgłosiliście się Państwo z tą sprawą do Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, bo gdyby nie upłynęło 6 miesięcy od daty doręczenia państwu prawomocnego postanowienia sądu to jako Fundacja moglibyśmy pomóc w złożeniu skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. W mojej ocenie istniałaby szansa na korzystny dla Państwa wyrok stwierdzający naruszenia wolności słowa, bo tłumienie krytyki dziennikarskiej to poważna sprawa.

K: Wspominał Pan na wykładach o równym traktowaniu mediów przez wójtów czy burmistrzów oraz zaznaczył Pan, że płatne reklamy przyjmowanie przez samorządowe pisma to łamanie prawa.

Obowiązkiem urzędu jest przekazywanie informacji wszystkim redakcjom, przekazywanie informacji tylko wyselekcjonowanym mediom jest właśnie tłumieniem krytyki prasowej. W odniesieniu do przyjmowania przez wydawnictwa samorządowe płatnych reklam taką interpretację przepisów zaprezentowały dwie Regionalne Izby Obrachunkowe - łódzka i wrocławska.

AP: Czy skierowanie skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu jest trudne?

AP: Od kilku lat Trybunał jest przeciążony ilością napływających do niego spraw. Stąd podejmuje się wysiłki zmierzające do ograniczenia ich napływu. Docelowo – w mojej ocenie – działania te zmierzają do tego by Trybunał zajmował się tylko najistotniejszymi sprawami. Myślę, że przedstawiona przez Pana sprawa taką wartość posiadała, niemniej z uwagi na upływ terminu do wniesienia skargi (który, dla przypomnienia, wynosi 6 miesięcy od daty doręczenia prawomocnego, ostatecznego wyroku) nie może być z przyczyn formalnych przedstawiona do oceny Trybunałowi w Strasburgu. Skierowanie skargi wymaga spełnienia także innych wymogów określonych przez Europejską Konwencję Praw Człowieka. Gdyby się Panu kiedykolwiek jeszcze coś takiego przytrafiało, czego absolutnie nie życzę, to proszę nas informować - specjalizujemy się w pomocy udzielanej dziennikarzom, których prawa są łamane.

  

Ważne tematy

Telewizja Kuriera Pienińskiego

Mighty Free Joomla Template by MightyJoomla