Alternative flash content

Requirements

Polecane

„Pieniny - polski region” w Ziemi Świętej

„Pieniny - polski region” w Ziemi Świętej

Obrady X Kongresu Polskich Mediów w Ziemi Świętej nie były jedynie czasem konferencji.

Obraz przedstawiający życie górali dla prezydenta Palestyny

Obraz przedstawiający życie górali dla prezydenta Palestyny

Cząstka Szczawnicy znajduje się w Palestynie

PARKING W PIENINACH JUŻ OTWARTY

PARKING W PIENINACH JUŻ OTWARTY

W niedzielę - 11 października miało miejsce uroczyste otwarcie parkingu przy ul. Pienińskiej....

  • „Pieniny - polski region” w Ziemi Świętej

    „Pieniny - polski region” w Ziemi Świętej

    niedziela, 25, październik 2015 21:24
  • Obraz przedstawiający życie górali dla prezydenta Palestyny

    Obraz przedstawiający życie górali dla prezydenta Palestyny

    niedziela, 25, październik 2015 20:41
  • PARKING W PIENINACH JUŻ OTWARTY

    PARKING W PIENINACH JUŻ OTWARTY

    środa, 14, październik 2015 18:13
Drukuj

Taki rejon powinien być mekką turystyki nie tylko polskiej, ale i europejskiej

tym

Szczawnica to promocyjnie martwy region i zapewne ktoś ponosi za to odpowiedzialność .

Włodarze są zainteresowani wyłącznie sobą i losem swoich własnych rodzin, a najmniej mieszkańcami danego regionu.

Szczawnicą należy wyzwolić z rąk polityków, którzy nie mają żadnego pojęcia o podstawowych zasadach marketingu, a do tego zachowują się jeszcze jak przywódcy krajów totalitarnych - wywiad z Piotrem Tymochowiczem

 K: Włodarze Szczawnicy wprowadzają nowatorskie – jak na lokalne realia – rozwiązanie, będzie można odpracować zadłużenie w ramach tzw. pracy za rachunki. Taka alternatywa to na pewno spora ulga dla tych, którym nie starcza od pierwszego do pierwszego. Z drugiej jednak strony, wprowadzenie takich rozwiązań sygnalizuje poważne problemy finansowe społeczności. Czy to nie jest kuriozalne, że tak biednie żyje się w turystycznej miejscowości?

Piotr Tymochowicz: To nietypowa sytuacja. Śmiało można powiedzieć, że to ewenement w skali Europy. Po pierwsze Szczawnica to jeden z najpiękniejszych rejonów Polski, a kto wie może i tej części Europy, nie wspominając o wodach uzdrowiskowych i walorach zdrowotnych. Taki rejon powinien być mekką turystyki nie tylko polskiej, ale i europejskiej. To sygnał, że nikt z włodarzy miasta nie potrafił tego regionu dobrze sprzedać, to sygnał, że kuleje coś, co wydaje się najważniejsze we współczesnym świecie - promocja regionu. Po drugie, w normalnym świecie jest tak, że jeśli dany region jest mekką turystyki, to korzystają na tym głównie mieszkańcy danego regionu. Jeśli mają kłopoty z płaceniem rachunków – to oznacza, że nikt tak naprawdę o nich nigdy nie zadbał. To przykre i żałosne zarazem.

K: W regionie podejmowane są również próby wdrożenia atrakcyjnych rozwiązań turystycznych, jak np. bezpłatny spływ przełomem Dunajca. To interesująca opcja, jednak w pewien sposób demaskuje wysoki stopień determinacji w branży turystycznej. Można postawić pytanie: na jak daleko idące upusty cenowe trzeba się decydować, by przyciągnąć turystów?

PT: Wspomniane rozwiązanie w moim przekonaniu stanowi bardzo dobre posunięcie marketingowe, które może być szczególnie docenione przez rodziny z dziećmi. Jednak ta indywidualna akcja nie uzdrowi sytuacji. Rozwiązanie takie jest jednak ciekawe pod warunkiem, że region zarabia już krocie na turystyce i kiedy jest bogaty, a nie wówczas gdy jest biedny jak mysz kościelna.

K: Wielu mieszkańców Szczawnicy bardzo krytycznie ocenia promocję i marketing miasta. Stosowane strategie nie przekładają się na wzrost dochodów z turystyki. Mimo niewątpliwych walorów okolicy, pensjonaty w Szczawnicy nie mają obłożenia satysfakcjonującego właścicieli. Czy to jest efekt braku umiejętności marketingowych władz? W czym, zdaniem Pana, jako eksperta, tkwi problem?

PT: Brak promocji Szczawnicy przez obecną władzę może mieć jakiś cel i głębszy wymiar. Może włodarze chcą mieć święty spokój? Prawdopodobnie burmistrz czuje się silny, bo jego pozycja jest podbudowana relacjami z wpływowymi ludźmi - Szczawnicę odwiedził przecież prezydent i premier. Należy zauważyć, że prężnie działająca turystyka to nie tylko zyski dla mieszkańców i miasta, ale to także hałas i kłopotliwe tłumy ludzi. Bardzo często obserwuję taką sytuację w Polsce, że włodarze są zainteresowani wyłącznie sobą i losem swoich własnych rodzin, a najmniej mieszkańcami danego regionu. To niestety polska norma indywidualizmu źle pojętego, czyli skrzyżowanie egoizmu, nepotyzmu i karykaturalnej dbałości o interesy, czyli chęć zabezpieczenia swojego własnego bytu i nic więcej.

K: To dość nietypowy punkt widzenia.

PT: Nie do końca. Burmistrz wcale nie musi być zainteresowany wzmożoną promocją miasta; urząd, który reprezentuje, dysponuje pulą finansową, a on sam może nie potrzebuje czerpać dodatkowych środków z turystyki.

K: Takim działaniem naraziłby się mieszkańcom.

PT: Spotkałem się kiedyś z taką sytuacją w Norwegii: aby dojechać do jednej z małych miejscowości, trzeba było objechać ją, nadkładając 75 km. Zainteresowany takim stanem rzeczy postanowiłem zapytać burmistrza tegoż miasteczka, dlaczego nie zainwestują w most, który umożliwiłby o wiele szybszy dojazd? Na moje pytanie odpowiedział, że most byłby już dawno wybudowany, gdyby tylko była taka wola mieszkańców. Jednak bez ich zgody nie może takiej decyzji podjąć. W tej kwestii odbyło się nawet referendum, w którym aż 90% bogatych mieszkańców opowiedziało się przeciwko budowie przeprawy. Głównym czynnikiem, mającym wpływ na taki wynik głosowania, była obawa przed hałasem, który uległby natężeniu, gdyby droga biegła przez miasteczko, a mieszkańcy byli przyzwyczajeni do ciszy i spokoju. W analogicznych sytuacjach na rodzimym, polskim gruncie różnica polega na tym, że to nie mieszkańcy decydują o tym czego chcą, a czego nie, ale układy i układziki.

K: Przebudowano drogę prowadzącą do Szczawnicy. W Krościenku przed mostem zrobiono rondo. Przez reorganizację ruchu wjazd i wyjazd ze Szczawnicy jest utrudniony. Nawet niewielka ilość przyjeżdżających i wyjeżdżających turystów musi liczyć się z korkami, ale trudno za taki projekt winić burmistrza Szczawnicy.

PT: To sytuacja, gdzie działania w różnych miejscach, które na pozór nie są powiązane ze sobą, skutecznie paraliżują daną miejscowość. Ale to mogą być tylko pozory, ponieważ ktoś mógł zadbać o to, żeby tych działań po prostu ze sobą nie łączyć.

K: Jakiś czas temu odbyła się w Zakopanem konferencja dotycząca budżetu obywatelskiego. Burmistrz Zakopanego zaprosił na nią prezydenta Sopotu, Jacka Karnowskiego. Pomimo że, jedno i drugie miasto jest bardzo dobrze wypromowane, to widać, że panowie nie odpuszczają dalszych działań, wzmagają i potęgują marketing.

PT: Przyjęli bardzo dobrą strategię, którą warto przeszczepić na szczawnicki grunt. Uzdrowisko Szczawnica powinno być polską Szwajcarią. Już kilkakrotnie zabierałem głos na temat tego co się dzieje w mieście. Jestem świadomy rządzących nim mechanizmów, panujących układów. W miejscu o takich walorach i potencjale wszystko powinno działać sprawnie i na najwyższych obrotach, tymczasem panuje całkowita degrengolada i bierność. Można to zmienić i jest dobry okres by to zmienić. To miasteczko uzdrowiskowe należy wyzwolić z rąk polityków, którzy nie mają żadnego pojęcia o podstawowych zasadach marketingu, a do tego zachowują się jeszcze jak przywódcy krajów totalitarnych. Ten region może wreszcie ożyć i rozkwitnąć turystycznie.

K: Jest Pan czołowym marketingowcem - ile w Pana ocenie potrzeba czasu, żeby dźwignąć Szczawnicę i wprowadzić ją na poziom dorównujący takim kurortom jak   Zakopane czy Sopot?

PT: Na pewno potrzebny jest pewien okres, jednak wcale nie tak długi, ponieważ region posiada już bogate walory krajobrazowe, w miarę czyste powietrze i słynne, lecznicze wody. To jest kwestia wyjścia z tymi szczawnickimi atutami na teren Polski i Europy. Proszę zwrócić uwagę, bez przerwy mówi się o osi, która przebiega na linii Sopot-Warszawa- Zakopane, potem wspomina się o Wrocławiu czy Górach Stołowych. O tej południowej części w ogóle się nie słyszy, tak jakby to nie była już Polska, ale Galicja - nie należąca terytorialnie do nas. Szczawnica to promocyjnie martwy region i zapewne ktoś ponosi za to odpowiedzialność.

K: Nie jest Pan mieszkańcem Szczawnicy a dobrze rozumie Pan jej problemy.

PT: Mieszkam teraz, co prawda na Florydzie, ale Szczawnica zawsze była bliska mojemu sercu, ponieważ właśnie tu przeżywałem swoją pierwszą miłość i mam najpiękniejsze wspomnienia związane właśnie ze Szczawnicą. Nie chciałbym być odebrany zbyt mało skromnie, ale też nie muszę się krygować i bić piany, od dawna pozwalam sobie na daleko posuniętą otwartość, szczerość i bezpośredniość – w końcu uczę tego też swoich klientów, dlatego powiem krótko: Wybierzcie mnie albo któregoś z moich stałych współpracowników, bo mam w swoim gronie najlepszych w Polsce ludzi, a uczynię w ciągu półtora roku, Szczawnicę – polską Szwajcarią, nie tylko dlatego, że wiem jak skutecznie taki region wypromować, ale też i dlatego, że Szczawnica może być perłą turystyczno - inwestycyjną w Polsce, dzięki moim kontaktom z USA oraz wśród inwestorów z Dubaju, z którymi rozpoczynam bardzo ścisłą współpracę.

K: Czy mieszkańcy Szczawnicy uwierzą w Pana kandydaturę?

PT: Mówię o tym bardzo serio, bez fałszywej skromności – to prawda, ale i bez zakłamania i obłudy. Szkoda mi Szczawnicy, a poza tym, sukces w jej promocji byłby dla mnie bardzo ważnym punktem w mojej karierze. Z pewnością nie zawiódłbym mieszkańców, zwyczajnie dlatego, że nie mogę sobie pozwolić na marketingowo- PR-ową klęskę, a poza tym – kocham Szczawnicę. Myślę, że to wystarczy, ponieważ wszystkie inne sprawy można błyskawicznie poznać, nauczyć się. Proszę serdecznie pozdrowić wszystkich mieszkańców ode mnie.

Ważne tematy

Telewizja Kuriera Pienińskiego

Mighty Free Joomla Template by MightyJoomla