Polska parafialna: Manko w kasie będzie musiało spłacać wiele pokoleń parafian
„Nie mam kasy, bo J. mnie okradł” – tłumaczył ks. Józef, odprawiając wierzycieli z kwitkiem.
Jedna z ogólnopolskich gazet opublikowała tekst o parafii Matki Boskiej Pośredniczki Łask w Szlachtowej.
Tekst dla osób o silnych nerwach - osoby chore na serce nadwrażliwe uprasza się o zażycie leków przed pierwszym czytaniem.
Zniknął proboszcz Józef W. Pozostawił po sobie nieutulonych w bólu wiernych,ogołoconą plebanię i ponad 2,1 mln zł długu.
(…) bezterminowy „urlop dla podratowania zdrowia”. Tak tłumaczono jego rezygnację podczas uroczystego pożegnania połączonego z wprowadzeniem tym czasowego administratora ks. Marka Bacha.
(…) Kilka dni później wylało się jeszcze więcej łez. Podczas tajnego spotkania rady parafialnej z reprezentującym biskupa tarnowskiego Andrzeja Jeża dziekanem ks. Markiem Mroczkiem wyszło bowiem na jaw, że manko w kasie będzie musiało spłacać wiele pokoleń parafian.
(...) Kupił dwa kucyki i nie zapłacił. Napożyczał od miejscowych mnóstwo pieniędzy, wziął z banku 1,4 mln zł kredytu pod zastaw parafialnych działek, wydzierżawił grunt w pobliżu cmentarza firmie turystycznej ze Szczawnicy.
(…) Pewne zdumienie wzbudzał wśród wiernych fakt, że proboszcz stał się nagle użytkownikiem trzech luksusowych samochodów. Czwartym jeździła jego gosposia Teresa, występująca też – zależnie od okoliczności – jako znajoma ze studiów lub siostra. Oliwy do tlącego się niepokoju dolewali robotnicy żądający zapłaty za remont kościoła. „Nie mam kasy, bo J. mnie okradł” – tłumaczył ks. Józef, odprawiając wierzycieli z kwitkiem.
Do tematu powrócimy.
