Drukuj

Szczawnica: finanse są marnowane na budowanie i niszczenie

walczak int

Unijne pieniądze to nie prezent od św. Mikołaja, to jest pożyczka, którą będziemy musieli kiedyś oddać. Za te wszystkie roboty zapłacimy my - mieszkańcy

Pieniądze w gminie też są nasze, nie urzędników i ja się dziwię, że podejmowane są takie nieprzemyślane działania.  Wywiad z Wojciechem Walkoszem dotyczący nadużyć inwestycyjnych w gminie Szczawnica.

Kurier: Jak Pan ocenia inwestycje szczawnickie? Miasto wciąż jest zadłużane, między innymi za sprawą źle wykonanych inwestycji.

Wojciech Walkosz: Przez przypadek trafiłem na inwestycję w Czarnej Wodzie. Ludzie w tej części gminy borykają się z brakiem wody, ale czy ta inwestycja jest dobrze przemyślana? Myślę, że ruszyła w tym roku dlatego, że przed nami wybory samorządowe. To ruch wyborczy, napędzenie koniunktury dla siebie. Tak się zastanawiam, bo rok temu w Czarnej Wodzie były robione chodniki i nawierzchnia. Dobrze, że teraz doprowadzana jest woda, ale wiąże się to ze zrujnowaniem niedawno powstałych chodników. Potem pewnie zostaną odbudowane. Ale za jakiś czas będzie robiona kanalizacja, chodniki znów zostaną rozebrane, a potem pewnie znów odbudowane. To są koszty. Może ktoś powiedzieć, że używa się tam systemu bez wykopowego tzw. ”kreta” – zgoda, ale koszt takiej metody to 100zł za metr bieżący. To są ogromne sumy, które ponosimy my wszyscy jako mieszkańcy.

K: Ile kosztuje zerwanie metra kwadratowego kostki?

WW: Dosyć dużo, być może w granicach 60 zł. Często prace rozbiórkowe okazują się droższe niż prace montażowe. Inwestycje są nieprzemyślane, takie bardziej na pokaz. Mieszkańcy Czarnej Wody czekali już tak długo na obiecywany wodociąg, że kilku miesięczna zwłoka w realizacji inwestycji, dobre jej zaplanowanie oraz jednoczesne ułożenie wszystkich mediów jednocześnie zaoszczędziłoby wszystkim bałaganu, ciągłych prac wykopaliskowych, a przede wszystkim źle wydatkowanych pieniędzy. A tak to finanse są marnowane na budowanie i niszczenie.

K: A może to jest przemyślana sprawa?

WW: Dla mnie nie. Proszę posłuchać: mam domek prywatny i wiem, że za rok robię wodę, więc to chyba logiczne, że nie kładę kostki przed tym zanim podłączę wodę.

K: Ale Pan płaci ze swoich pieniędzy, a dzięki takim pracom napędzamy koniunkturę firmom budowlanym

WW: Ale pieniądze w gminie też są nasze, nie urzędników i ja się dziwię, że podejmowane są takie nieprzemyślane działania. Aktualnie modne są hasła odnośnie funduszy unijnych. Jednak należy pamiętać, że UE nie daje nic za darmo. Teraz te fundusze mamy, ale kiedyś będziemy musieli oddać pieniądze, które dostaliśmy, i to w składkach większych niż teraz. Te składki pobierane są od nas wszystkich, od całego społeczeństwa. Unijne pieniądze to nie prezent od św. Mikołaja, to jest pożyczka, którą będziemy musieli kiedyś oddać. Za te wszystkie roboty zapłacimy my - mieszkańcy.

K:Ale firma, która wykona zlecenie trzy razy zyska?

WW: Mogą to być także różne firmy. Nie dopuszczalne jest jednak to, aby trzy razy płacić za tę sama robotę. Inwestycja w Czarnej Wodzie trwa - póki co jest tam rozkopane, pobocza są zerwane, ale we właściwym czasie wszystko zostanie doprowadzone do porządku. Boję się jednak, czy ta inwestycja jest dobrze przemyślana, bo należy zaznaczyć, że Czarna Woda to wartkie górskie potoki, które niosą piasek i żwir. Oby nie okazało się, że jak skończą ujęcie to wtedy te aspekty zostaną zauważone. Chociaż robią tam studnie, może wszystko będzie dobrze.

K: Wiele osób mówi o odpadającym tynku z elewacji rynku w Jaworkach. Ile powinna wytrwać nowa elewacja?

WW: Elewacja znajduje się przy drodze, dlatego narażona jest m.in. na chlapanie wodą, a także na inne szkodliwe wpływy czynników atmosferycznych. W związku z tym musi być nałożona specjalna elewacja, która wytrwa. Powinna być użyta technologia przewidziana na takie warunki. Nie może to być zwykły tynk. A za odnowy takiej elewacji ktoś ciągle płaci.

K: Czym tłumaczyć źle wykonane inwestycje, bo błędów można się doszukiwać prawie w każdej?

WW: Może są to niedopatrzenia inspektora budowlanego, który nie kontroluje w jaki sposób inwestycje są wykonane. W Szczawnicy były robione wodociągi. Widziałem na jakiej głębokości był kopany. Dziwię się, że ktoś to odebrał. Na pewno były już problemy, bo skoro jest wkopany zbyt płytko to zamarzanie wody jest gwarantowane. Ta inwestycja była zmarnowana. W Szczawnicy, poniżej szkoły, był zrywany chodnik i kładzione jakieś rury - prawdopodobnie coś tam poprawiano i wydaje mi się, że to było związane właśnie z wodociągiem. Byłem zdziwiony, bo chodnik położono tam stosunkowo niedawno, a trzeba go było zerwać. Znowu nieprzemyślana sprawa.

K: Jakie jest skuteczne wyjście z błędnego kręgu źle wykonanych inwestycji?

WW: Obecny burmistrz sprawuje władzę już drugą kadencję. Uważam, że nadszedł czas, aby się wycofał. Przydałaby się nowa krew. Ludzie powinni zmienić włodarza miasta. Wydaje mi się, że 8 lat to dużo. Nie wierzę, że przez ten czas nie zawiązały się jakieś układy - układziki. W takim gronie zawsze coś od czegoś zależy. Jest przymykanie oka, promowanie siebie. Ale jeżeli coś robimy to powinniśmy robić to dobrze.

K: Czy NIK powinna sprawdzić te inwestycje?

WW: Powinno tak to właśnie działać, że ktoś z góry reaguje i kontroluje wszystko.

K: Marszałek województwa też nie widział uchybień?

WW: Myślę, że marszałkowi tak to przedstawiono, że uwierzył. Nie powiedziano mu o uchybieniach. Jak ja chciałbym coś sprzedać to też bym tak to opisał, żeby się spodobało. Ustnie można wszystko sprzedać chociaż jest to niezgodne z prawdą i praktyką. Osobiście raczej tego nikt nie sprawdzał, powinno się ufać ludziom. Inspektor nadzoru jest powołany po to, aby skontrolować wszystko, tak by było zgodne ze standardami i wymogami. Jest umowa, w której zostały wyszczególnione wszystkie wymagania, co i jak ma być zrobione. Tego trzeba się trzymać. Jeżeli inspektor przychodzi na miejsce budowy, w którym wodociąg jest zasypany to powinien zareagować i poprosić o jego odkopanie, żeby sprawdzić czy wszystko w porządku. Jeśli przymyka oko to albo jest niekompetentny, albo działa po znajomości.

K: Mieszkańcy wiele razy zwracali uwagę na to, że prace nad wodociągiem postępują bardzo szybko i są wykonywane nierzetelnie.

WW: Inspektor dostaje pieniądze za sprawowanie nadzoru nad inwestycją. Gdyby chociaż przez godzinę był na placu budowy to widziałby wszystko. Jestem z wykształcenia elektrykiem i obowiązują mnie pewne zasady, np. na jakiej głębokości kable mają być zakopane w ziemi, jak zabezpieczone, aby długo służyły i nie zagrażały życiu ludzi. Inspektor, sprawdzając, bierze na siebie odpowiedzialność. Jeśli uznaje, że wszystko jest dobrze, a potem okazuje się, że jest źle, to świadczy to o jego niekompetencji, braku szacunku dla ludzi oraz samego siebie.

K: Kto ponosi winę w takiej sytuacji?

WW: No właśnie, w Polsce pewnie to nie zmieni się tak szybko, ale największą konsekwencję powinien ponosić inspektor nadzoru. Bo jeśli on stwierdza, że jest dobrze, a potem woda zamarza przy -5 stopniach to, albo jest on nieprzygotowany do wykonywanego przez siebie zawodu, albo, nie chcę nikogo posądzać o łapówki, bo nie widziałem, ale to może świadczyć o przekupstwie. Jednak nie wyciąga się wobec inspektorów żadnych konsekwencji, wszystko się dziwnie rozpływa. Popełnione przez inspektora błędy można łatwo udowodnić np. przy wodociągach wystarczy je odkopać. Podobnie w przypadku nawierzchni - też można łatwo sprawdzać robi się kontrolne odwierty.

Koniec pierwszej części.