Panie burmistrzu – dzieci ze Szlachtowej nie są gorsze od dzieci ze Szczawnicy

Mam wrażenie, że szkoła w Szlachtowej to placówka, o której władza zapomniała.
Wywiad „Kuriera Pienińskiego” z kandydatem na radnego do rady miasta i gminy Szczawnica – Stanisławem Gałuszką – startującym z list KWW Promocja i Rozwój Gminy Szczawnica, który zabrał głos w imieniu mieszkańców Szlachtowej, których reprezentuje w wyborach. Poruszył najbardziej pilną kwestię związaną ze szkolnictwem.
Kurier: Jeśli zostanie Pan radnym to jakie podejmie Pan działania aby ułatwić życie mieszkańcom Szlachtowej?
Stanisław Gałuszka: Mam wrażenie, że szkoła w Szlachtowej to placówka, o której władza zapomniała. Budynek, w okresach suszy, pozbawiony jest wody, którą przez pół roku dostarczali rodzice, bo burmistrz nie zlecił tego zadania MZGK. W tej szkole nie ma nawet wyjścia ewakuacyjnego. Co będzie w razie pożaru? Wyrzucą dzieci z pierwszego piętra? Dlaczego dzieci ze Szlachtowej mają mieć gorsze warunki do nauki niż te ze Szczawnicy? Czy są inne, gorsze? Pieniądze na remont szkoły można było pozyskać, ale zdecydowano się nie na renowację szkoły, a na budowę rynku w Jaworkach. Nie wiem co jest pilniejsze według naszych włodarzy?
K: Tak słychać głosy o problemach szkoły w Szlachtowej.
SG: Trzeba się zorientować co robić z tą szkołą - ile dzieci do niej uczęszcza, czy w najbliższych latach będzie regres czy progres związany z ilością uczniów, bo jeśli będzie przyrost to trzeba ją koniecznie zacząć remontować i przystosować, tak aby dzieci czuły się w niej bezpiecznie i mogły się rozwijać.
K: To ze szkołą w Szlachtowej aż tak źle?
SG: Tak, nie ma nawet sali gimnastycznej. Zajęcia z wychowania fizycznego odbywają się na korytarzu, przy którym znajdują się sale lekcyjne. Zajęcia sportowe zakłócają zatem zajęcia dydaktyczne. Poza tym dzieci podczas ćwiczeń, zabaw czy gier, pocą się, co jest zrozumiałe. Uczniowie, wychodząc z klas na ten korytarz, na którym przed sekundą skończyły się zajęcia z wf - u, czy rodzice przychodzący do szkoły, czują nieprzyjemny zapach.
K: Co na to rodzice? Godzą się na takie warunki edukacji swoich dzieci?
SG: Z rozmów z rodzicami dowiedziałem się, że dzieci mają więcej godzin niż przewiduje program. Dla przykładu klasa 6 ma nawet o 7 godzin tygodniowo więcej. Do tego, po zakończonych lekcjach nie ma odwozu, ponieważ na to brakło środków finansowych. Dlatego, aby ten problem rozwiązać, wprowadzono dodatkowe kółka, aby dzieci się nie nudziły. To jednak znacznie przekracza liczbę obowiązkowych godzin lekcyjnych. Ta sprawa mnie tak zbulwersowała, że postanowiłem zasięgnąć konsultacji w Ministerstwie Oświaty, które potwierdza, że jest to niezgodne z prawem. Zastanawiające jest tylko to dlaczego kuratorium z Nowego Targu nie reaguje?
K: W takim razie, jako radny, staje Pan przed wielkim wyzwaniem – nie tylko remontem szkoły, ale także uporządkowaniem spraw dydaktycznych.
SG: To pierwsza kwestia, której bym się podjął gdybym został radnym.
K: Dziękuję za wywiad.
