Powiedziałem, że traktuję Żydów tak jak innych, i to jest niepełna prawda
Zbigniew Herbert listy:
Do Paryża przyjechało teraz mnóstwo Polaków pełnej krwi i nie pełnej. W związku z tym prawie nie wychodzę z domu, bo spotkać takiego na ulicy - dzień stracić.
Wszystko, co dotyczy Izraela, żywo mnie obchodzi. Łowię wieści, zbieram książki (niestety nie znam hebrajskiego) i uważam się za przyjaciela Pana kraju. To nie sentyment, ale dawne uczucia, jakie łączyły mnie w moim rodzinnym Lwowie z przyjaciółmi - Żydami (list do Davida Weinfelda z 9 maja 1984) [13].
Do Paryża przyjechało teraz mnóstwo Polaków pełnej krwi i nie pełnej. W związku z tym prawie nie wychodzę z domu, bo spotkać takiego na ulicy - dzień stracić. [...] Naród to rzecz naturalna, jak brzuch lub palce u nogi, ale czy zawsze trzeba pokazywać zwłaszcza jeśli palce niedomyte są (list do Czesława Miłosza z 18 lipca 1958) [7].
O wydaniu książki w Izraelu nawet nie marzyłem i jestem szczęśliwy, że dzięki Panu ukazała się ona w kraju, który jest mi bliski, i to z głębszych powodów. Po prostu - żeby nie wpadać w sentymentalizm - jest częścią mojej duchowej Ojczyzny (list do Davida Weinfelda z 1 lutego 1985; HWL, s. 11).
Chciałbym jeszcze wrócić do sprawy mniejszości. W tej chwili społeczeństwo nasze składa się prawie w stu procentach z Polaków. Jest jakiś tam ułamek mniejszości, które są bez szans, aby się uzewnętrznić. Dla mnie Polska bez Żydów, bez Ukraińców, bez Ormian, tak jak to było we Lwowie, bez Wołochów, bez rodzin pochodzenia wołoskiego - przestała być Polską. Ten ideał jednonarodowego państwa jest ideałem faszystowskim, co tu dużo gadać (Wypluć z siebie wszystko. Rozmowa z Jackiem Trznadlem z 9 lipca 1985 roku; HNR, s. 129-130).
To wszystko ma związek z potworną niedojrzałością, która jest, niestety, cechą tego narodu (Wypluć..., HNR, s. 132).
Jedynie grupa KOR-u potrafiła dokonać historycznego zwrotu. Antysemityzm, nędza mas, cenzura, los byłych żołnierzy i oficerów, torturowanych i mordowanych w położonym centralnie, a więc niedaleko od siedziby związków twórczych więzieniu rakowieckim, mord katyński - wszystko to stało poza zainteresowaniami pisarzy i artystów (list do Stanisława Barańczaka z 6 sierpnia 1990; HBK, s. 42).
Powiedziałem, że traktuję Żydów tak jak innych, i to jest niepełna prawda. Traktuję ich z pewną zdecydowaną nadwyżką uczuciową (ale nie jestem filosemitą - bo to jest domena kryptoantysemitów), dlatego i tylko dlatego, że jako mały chłopiec czy dziecko nawet bawiłem się z nimi w piasku, chodziłem do szkoły, siedziałem w jednej ławce i bywało, że poszturchałem się z nimi o jakiś scyzoryk, bułkę z szynką czy kałamarz. Moją, jeśli dobrze pamiętam, pierwszą miłością była Sarah Fasslich, córka kupca towarów krótkich (Kurzwaren) ([Ormiańska babcia]. Szkic z notatnika z roku 1991; MZD, s. 178) [14].
Proszę, nie bierz tego, co powiedziałem, a raczej wyznałem, za odmowę totalną, bo jak wiesz, jestem raczej galicyjskim Żydem niż zawodowym podoficerem. [...] Piszę sobie jak w dobrych stalinowskich czasach (list do Jerzego Turowicza z 27 września 1982; HTK, s. 211).
Z Adasiem Michnikiem koresponduję w miarę regularnie, chociaż list z mego Dolnego Mokotowa na Rakowiecką idzie 1-2 miesiące. Gdybyś zechciał mu napisać małą karteczkę, byłby szczęśliwy. Podaję adres: Adam Michnik, syn Ozjasza, [areszt śledczy], ul. Rakowiecka 37, 02-521 Warszawa. Jego listy pełne są niezmąconego humoru i optymizmu. Oto człowiek naprawdę wolny (list do Stanisława Barańczaka z 6 grudnia 1983; HBK, s. 14-15).
