Drukuj

Wójt doznał porażek na każdej z możliwych płaszczyzn

Wójt Pazdan wraz z osobami wspierającymi jego poczynania zwyczajnie kłamią i naruszają prawo.

 

 HISTORIA PANI GRAŻYNY STALMACH.

NADUŻYWANIE PRAWA NIE MUSI BYĆ NORMĄ W NASZEJ GMINIE

Stanowisko wójta gminy, w powszechnym mniemaniu, powinno być nierozerwalnie związane ze służbą na rzecz mieszkańców danej społeczności, nie zaś z osobistymi prerogatywami człowieka zajmującego to stanowisko. To – wydawałoby się – oczywiste stwierdzenie w zestawieniu z realiami panującymi w wielu samorządach lokalnych zdaje się być jedynie pobożnym życzeniem wielu ludzi. W obliczu zbliżających się wyborów samorządowych należy się zatem zastanowić jak sytuacja przedstawia się w naszej gminie? Jest to tym bardziej zasadne, że równocześnie z wyborami będziemy mieli możliwość dokonania weryfikacji poczynań „panujących” w naszej gminie osób poprzez zdecydowanie o ich dalszym politycznym losie. Zachęcam zatem Państwa do głębszych przemyśleń na temat sytuacji naszej gminy nie tylko na bazie własnych doświadczeń ale i doświadczeń innych osób.

W tym artykule zamierzam bowiem podzielić się z Państwem swoimi spostrzeżeniami, co do sposobów i mechanizmów działania naszych włodarzy, na kanwie osobistych doświadczeń z Wójtem Gminy Limanowa Panem Władysławem Pazdanem. Otóż w ubiegłym roku, podczas jednej z rozmów z Wójtem zostało mi zakomunikowane, że nie mogę dalej zajmować stanowiska dyrektora Szkoły Podstawowej w Nowym Rybiu. Na moje pytanie       o wskazanie jakiegokolwiek obiektywnego zarzutu pod moim adresem, otrzymałam od Wójta tylko lakoniczną odpowiedź, że „zarzuty się znajdą” i lepiej dla mnie będzie jak dobrowolnie zrezygnuję ze stanowiska. Nie widząc jednak ku temu żadnych merytorycznych podstaw zdecydowałem się odrzucić złożoną mi „propozycję nie do odrzucenia”. Naturalną koleją rzeczy po dokonaniu przeze mnie „aktu wypowiedzenia bezwzględnego posłuszeństwa” było odwołanie mnie w trybie natychmiastowym ze stanowiska, a zarzuty faktycznie „znalazły się”, tyle że były one całkowicie nieprawdziwe. Jakby tego było mało, dla uwiarygodnienia tej arbitralnej decyzji o moim odwołaniu, zostało wszczęte wobec mnie postępowanie dyscyplinarne.

Te wydarzenia stały się dla mnie przyczynkiem licznych nieprzyjemności i początkiem długiej drogi dochodzenia swoich racji. Znalazłam się niewątpliwie w bardzo trudnej sytuacji, bowiem tylko nieliczni daliby wiarę słowom osoby wyrzuconej z pracy  i obwinionej w postępowaniu dyscyplinarnym, która twierdzi, że Wójt wraz z osobami wspierającymi jego poczynania zwyczajnie kłamią i naruszają prawo. Postanowiłam jednak walczyć przede wszystkim o swój autorytet, który budowałam latami, a który w jednej chwili został poważnie nadszarpnięty.

Mój upór w dążeniu do udowodnienia prawdy i ukazania wszystkim sposobu myślenia włodarzy gminy, którzy traktują gminę jak swój prywatny folwark, opłacił się. Wójt doznał porażek na każdej z możliwych płaszczyzn, związanych z moją sprawą. Wyrokiem Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie została stwierdzona nieważność zarządzenia Wójta o odwołaniu mnie ze stanowiska dyrektora szkoły, prowadzone wobec mojej osoby postępowanie dyscyplinarne przez Komisją Dyscyplinarną dla Nauczycieli przy Wojewodzie Małopolskim zostało umorzone, Wojewoda Małopolski w trybie nadzorczym stwierdził nieważność zarządzeń Wójta w przedmiocie powołania nowego dyrektora, z kolei przez Sądem Rejonowym w Nowym Sączu – Sądem Pracy Wójt zawarł ugodę przyznając       w jej treści, że odwołanie mnie ze stanowiska było niezgodne z przepisami prawa  i zobowiązał się do wypłacenia z tego tytułu stosownego odszkodowania.

Pomimo tych korzystnych dla mnie rozstrzygnięć Wójt nie ma jednak zamiaru przywrócić mnie na stanowisko dyrektora, które zgodnie z prawomocnym orzeczeniem sądu nadal powinnam zajmować. Ilustruje to bardzo wyraźnie skalę patologii w naszej gminie. Wójt korzystający z oręża w postaci szerokiego zaplecza prawnego wie, że na koszty jego obiektywnie nieuzasadnionych i czysto politycznych decyzji „zrzucą” się wszyscy mieszkańcy gminy płacący podatki lokalne, a on sam nie poniesie żadnej finansowej odpowiedzialności. (Wójt może się zwolnić z obowiązku wykonania prawomocnego wyroku sądu administracyjnego uiszczając grzywnę – oczywiści nie „z własnej kieszeni” a z funduszy gminnych, których jest tylko dysponentem). Na przykładzie mojej sprawy już na pierwszy rzut widoczne są dwie kwestie – na które pragnę zwrócić Państwa uwagę – po pierwsze jak przedmiotowo są traktowani zwykli mieszkańcy naszej gminy, po drugie do czego i jak daleko są wstanie posunąć się włodarze gminy w pogoni za realizacją swoich partykularnych interesów. Rodzą się zatem pytania: Gdzie w tym wszystkim jest człowiek oraz poszanowanie dla prawa? Czy takie osoby mają moralną legitymację egzekwować przestrzeganie prawa od innych? I pytanie podstawowe w kontekście wyborów samorządowych: Czy nasza gmina zasługuje właśnie na takiego gospodarza jakim jest Pan Władysław Pazdan? Udzielenie odpowiedzi na te pytania, każdy z nas będzie mógł potwierdzić 16 listopada br. przy urnach wyborczych.

Za: Goniec Gminny