Drukuj

Wójt odwołał, wojewoda przywrócił

włodarczyk gołębie int

Ja gratuluję Pani Stalmach, że wygrała sprawę, i że odważyła się przeciwstawić wójtowi. Władysław Pazdan, jeśli będzie się nadal upierał przy swoim stanowisku, to gmina poniesie z tego powodu konsekwencje finansowe.

 

Wywiad z Wojciechem Włodarczykiem Wiceprzewodniczącym Rady Powiatu Limanowskiego, dotyczący sytuacji zdymisjonowanej Grażyny Stalmach – dyrektor Szkoły Podstawowej im. Marii Dąbrowskiej w Nowym Rybiu.

 

Kurier: Wójt Limanowej nie chce przywrócić pani dyrektor na stanowisko, chociaż wyrok sądu jest jednoznaczny. Dlaczego?

Wojciech Włodarczyk: Widać kto przestrzega prawa, a kto nie. Nam wójt zarzuca, że nie respektujemy przepisów. A tutaj widać ewidentnie, że pani dyrektor, po pierwsze, wygrała sprawę w sądzie, a po drugie, wojewoda przywrócił ją na stanowisko, uchylając tym samym decyzję wójta. A tymczasem wójt Pazdan nie reaguje, nie zgadza się, ani z werdyktem sądowym, ani z werdyktem wojewody. Zresztą to nie jedyny taki przypadek na terenie Limanowej.

K: Pani dyrektor w wyniku zaistniałej sytuacji odniosła poważny uszczerbek na zdrowiu. Zapowiedziała, że będzie starać się o odszkodowanie z tego tytułu. Wspomniał Pan, że takich przypadków było więcej w gminie? Jak mam to rozumieć?

WW: Tak, było ich więcej i w każdym z nich osoby poszkodowane odniosły uszczerbek na zdrowiu. W jednym przypadku zachowano się szczególnie skandalicznie. Mianowicie napisano w „Wiadomościach Gminnych”, na pierwszej ich stronie, wielkimi literami, że dyrektor szkoły została ukarana naganą, a następnie gazetę przywieziono do szkoły i rozdano dzieciom. Jak się czuła pani dyrektor? Proszę postawić się na jej miejscu. Kiedy wygrała sprawę, przeproszono ją, ale na ostatniej stronie gazety, mało widocznym drukiem, co za upokorzenie. Z takim układem i z takimi metodami działania mieliśmy i mamy nadal do czynienia w gminie Limanowa. Jak coś postanowią to nie przebierają w metodach, byle osiągnąć swój cel. Ja gratuluję Pani Stalmach, że wygrała sprawę, i że odważyła się przeciwstawić wójtowi. Władysław Pazdan, jeśli będzie się nadal upierał przy swoim stanowisku, to gmina poniesie z tego powodu konsekwencje finansowe. Jego niewłaściwe zachowanie uderzy w budżet gminy, ponieważ pani dyrektor na pewno będzie się ubiegać o odszkodowanie, co jest dla mnie zrozumiałe. Wójt powinien zdawać sobie doskonale sprawę z tych następstw, bo karę będą musieli pokryć mieszkańcy – przecież to my zapłacimy.

K: W kontekście tego co Pan powiedział wspomnę tylko o tym, że w parlamencie pojawił się innowacyjny pomysł, zabraniający wójtowi lub burmistrzowi prawa do wydawania gazety samorządowej. W tym przypadku, który Pan Przewodniczący opisał, wykorzystano właśnie gazetę, po to, by uderzyć w dyrektora.

WW: Tak, słuszny pomysł. Uważam, że gazety promocyjne, które niby promują dany samorząd, w których tylko władza publikuje swoje artykuły, a opozycja nie może nic zamieszczać, są bezużyteczne dla społeczeństwa, bo przedstawiają świat w krzywym zwierciadle. Należy dodać, że są one finansowane z pieniędzy danego samorządu. Władza zatem promuje tylko i wyłącznie siebie, wprowadza w błąd i manipuluje mieszkańcami za ich pieniądze. To nokaut dla demokracji i dla obiektywnej informacji.

K: Pani dyrektor wzięła udział w ostatniej sesji. Była rozczarowana tym, jak wyglądają obrady, jakiego słownictwa się używa, jaka panuje tam atmosfera. Wyobrażała sobie to zupełnie inaczej, myślała, że obowiązuje kultura i zrozumienie, tak jak na radzie pedagogicznej.

WW: Takie metody są stosowane w gminie Limanowa, tak traktuje się radnych opozycyjnych. Nawet kiedy chcą tylko zapytać, to już są wrogo postrzegani. Jeśli coś uzasadniają to następuje próba rozmycia ich merytorycznej wypowiedzi, albo nie udziela się im głosu. To jest nierówne traktowanie radnych. Jedni otrzymują prawo głosu po to jedynie, by wydrwić kogoś, rozmyć merytoryczność pytania, a inni, którzy chcą coś rzeczowego powiedzieć to nie mają takiej szansy.

K: Sesja to wymiana poglądów, myśli, ma wnosić nowe inicjatywy w życie gminy, a jeśli wygląda ona jak kabaret, to czy warto głosować na taką władzę, która potrafi tworzyć tylko (nie)zabawne skecze, zamiast innowacyjnych projektów?

WW: Ta sama metoda co u góry, działa także w samorządach na dole. W skali kraju są to czytelne opcje. Zaś na dole istnieją komitety lokalne, które w wielu przypadkach stają się nieczytelne dla mieszkańców. Na przykład, władze Gminy Limanowa to PSL, a do Powiatu czy do Gminy tworzą one komitet ,,Samorządowe Przymierze Razem”. Tutaj jest wielu aktorów, którzy grają takie role, których oczekuje społeczeństwo, a w rzeczywistości prowadzą zupełnie inną politykę. Tempo życia wymusza na mieszkańcach wiele obowiązków związanych z rodziną i z pracą, w związku z tym nie mają oni czasu na wzięcie udziału w sesji, aby mieć pełną wiedzę o kulisach polityki lokalnej. Obserwacja obrad w takim wydaniu z pewnością wielu skłoniłaby do oddania głosu na kogoś innego. My próbujemy przebić się z tymi informacjami, ale to nie jest łatwe. Jest układ, który ma bardzo duży wpływ na większość radnych, przekupionych różnymi sposobami, a dobro wspólne przegrywa.

K: Może trzeba filmować sesje i wrzucać je do Internetu. Wieczorem mieszkańcy z pewnością znajdą chwilę czasu, by zobaczyć to, co było tematem obrad. Wydaje mi się, że wiele osób odniosłoby podobne wrażenia jak pani Stalmach. Takie materiały na pewno miałyby wysoką oglądalność.

WW: Próbowaliśmy już kiedyś nagrywać sesje Rady Gminy Limanowa, zablokowano nas jednak uchwałą rady gminy. Nowa ustawa trochę nam ułatwiła sprawę, ale zaniechaliśmy nagrywania. Do tego typu działań potrzebne są media lokalne, które by rejestrowały sesje, wówczas będzie miało to sens.