Drukuj

To, że ja piszę zażalenia i skargi, nawet do prezydenta, to jest strasznie kompromitujące dla wójta

górka anna

 Bardzo chętnie wystartowałabym do rady gminy, bo nawet gdyby wójt został wybrany na kolejną kadencję to jako radna dałabym mu popalić na sesjach...

 Anna Górka, mieszkanka gminy Limanowa, toczy spór z wójtem gminy Władysławem Pazdanem. Przedmiotem spornym stała się droga prowadząca do posesji Pani Górki, którą wybudowała na własny kosz, za około 20 tys. zł. Kobieta od wielu lat zabiega o budowę fosy i wstawienie korytek. Wykonanie tych prac miałoby przeciwdziałać niszczeniu dojazdu do jej posesji. W tej kwestii Anna Górka wnioskowała do wójta gminy Limanowa. Kiedy jednak ten odmówił, sprawa trafiła do sądu. Fosa już jest, choć obecnie nie pełni swojej funkcji właściwe, bo nie jest wyłożona odpowiednimi korytkami. O interwencję w swojej sprawie Anna Górka poprosiła nawet prezydenta Bronisława Komorowskiego. Urząd Gminy Limanowa 27 lutego otrzymał pismo z kancelarii prezydenta, w którym zawarta jest prośba o wyjaśnienie w sprawie Pani Górki.

 

Wywiad z Anną Górką i jej mężem

K: Sprawa związana z zabezpieczeniem drogi ciągnie się już parę lat. Czy zamierzacie zgłosić ją do sądu?

Mąż Stanisław: Nie stać nas na adwokata, a nawet gdyby było, to wolelibyśmy tę sumę przeznaczyć na drogę i wreszcie ją zabezpieczyć. Na razie mamy jednak dług, a jak go spłacimy to droga prawdopodobnie będzie zniszczona. Z drugiej strony, jeśli się nie ma adwokata to szkoda się wybierać do sądu.

Anna Górka: Wójt ma adwokata, widocznie on jest nieporadny życiowo, a ja jestem uczona i go nie potrzebuję. Nieraz chodziłam po dobroci do wójta i go prosiłam o pomoc, nawet z kwiatami bym poszła mu podziękować, byleby mi zrobił wreszcie tę fosę. Uważam, że sądy w Limanowej się kompromitują. Wójt sądzi się ze mną i nie chce mi pomóc w wykonaniu fosy przy drodze, a przecież zabezpieczenie drogi należy do jego obowiązków, które zamiast wypełnić to powołuje biegłych. Nie są oni obiektywni, mówią mi, że nic się nie dzieje, stwierdzili nawet, że to są tylko moje subiekcje. Rada sołecka przyznała nam korytka w 2013 r., kosztowały rzekomo 3 tys. zł. Pan Raczek, zajmujący się sprawami infrastruktury drogowej w naszej gminie, to jest największy kłamca, a wójt to cham, zaś sądy w Limanowej to tolerują. Ręka rękę myje. Uważam, że przy każdej drodze powinna być fosa.

K: Czyli wójt wam pomógł, bo korytka zostały zamontowane?

M: Te korytka, które wstawili to chyba były za 300 zł. Już są zniszczone, w ogóle swojej funkcji nie spełniają.

AG: Od 2008 r. wnioskowałam o rozgraniczenie drogi gminnej, ale wójt jest zawzięty. Korytka wstawili, ale co z tego jak za wysoko. Na sesji sołtys Starej Wsi powiedział że tego typu korytka montuje się przy garażach a nie na drodze gdzie nie spełniają żadnej roli. Wójt, ani żaden inny urzędnik, nie chcą przybyć na miejsce. Ja nie będę brać adwokata i udowadniać wójtowi co należy do jego obowiązków.

K: Wiem, że składała Pani skargę do prezydenta Bronisława Komorowskiego?

AG: Tak, złożyłam i dlatego między innymi wójt jest do mnie wrogo nastawiony. Moim zdaniem robi nam na złość. Próbują wprawdzie wykonać tę fosę, ale nieudolnie. A jeśli fosy nie ma to wówczas nas zalewa. Ja mam inne cele w życiu, nie będę tylko pracować po to, by rok rocznie umacniać niszczoną systematycznie drogę, posiadam dzieci, które potrzebują mojego wsparcia i mam plany na przyszłość. Drogę robiłam na swój koszt, dysponuję fakturami, które to potwierdzają.

K: Jak mieszkańcy oceniają wójta?

AG: Z tego co wiem, to bardzo wiele osób jest nieprzychylnych wójtowi. Ludzie są do mnie wrogo nastawieni – potwierdził to nawet sołtys - bo uważają, że gminami pomaga, daje pieniądze, a ja sama zrobiłam drogę, z własnych środków. Pomawiają mnie również w Internecie, jedna osoba z tego tytułu poniosła nawet konsekwencje. Dla wójta prawo się nie liczy, ma swoje limanowskie przepisy i kpi z mojej zalewanej drogi. To są włodarze, którzy szkodzą mieszkańcom. Ja zainwestowałam w drogę i nie pozwolę na to, żeby się po niej woda lała. Droga gminna, którą tutaj mamy nie spełnia żadnych standardów. Na części tej drogi powstał asfalt dzięki mnie. Co otrzymałam w zamian? Jeden z sąsiadów zagrodził mi drogę, a sąsiadka puszcza wodę na dojazd do mojej posesji i nie zgadza się na zrobienie fosy.

K: Wójt ma układ z mieszkańcami?

AG: To są układy i układziki. Wójt niech robi to co do niego należy: chcę fosę i korytka. Droga jest niebezpieczna, w zimie jest ślisko, a w razie potrzeby straż pożarna może mieć problem z dojazdem. Wojna o zabezpieczenie drogi kompromituje całą gminę, bo to jest nieprawdopodobne, żeby wójt tyle lat się sądził o głupią fosę. Ale sam powiedział, na sesji że nie kiwnie palcem że nie będzie się sądził za publiczne pieniądze ale woli się sądzić niż fosę zrobić. To jest czysta złośliwość wójta, bo na tyle pism i wniosków, które złożyłam, to już dawno powinny być podjęte właściwe kroki.

K: Skoro tak duże straty ponieśliście, to dlaczego nie zaskarżyliście gminy?

M: Chcieliśmy zaskarżyć gminę, ale się wycofaliśmy, ponieważ, po tym jak nam ostatnio uszkodziło drogę sołtys przywiózł kliniec, żeby zniwelować uszkodzenia.

AG: Pierwszy raz gmina coś nam dała, więc już nie skarżyliśmy, bo zniszczenia przykryli. Sołtys właśnie wtedy zniszczył korytka, ale stało się tak dlatego, że nie były one dobrej jakości. Wystarczy, że wjechało ciężkie auto i się rozpadły. To najlepiej dowodzi, że nie były to te za 3 tys. zł. To jest jedno wielkie cygaństwo. To, że ja piszę zażalenia i skargi, nawet do prezydenta, to jest strasznie kompromitujące dla wójta. Ale przecież on zawsze ma rację i robi co chce, nawet jeśli pisze głupoty.

K: Jakie widzicie rozwiązania tego problemu?

AG: Na razie nie widzę żadnych, upór wójta w tej sprawie jest zadziwiający. Jedynym sensownym rozwiązaniem jest pozbawienie tych ludzi sprawowanych funkcji w najbliższych wyborach samorządowych. Bardzo chętnie wystartowałabym do rady gminy, bo nawet gdyby wójt został wybrany na kolejną kadencję to jako radna dałabym mu popalić na sesjach, a nie jak teraz ci radni, którzy się we wszystkim z nim zgadzają.