Alternative flash content

Requirements

Alternative flash content

Requirements

Polecane

Reportaż: Stróż praworządności czy książę bezprawia?

Reportaż: Stróż praworządności czy książę bezprawia?

  "Nie radzimy sobie z samorządowym bezprawiem, Miasto chce nas zniszczyć" - Limanowscy...

Szukamy kandydata na stanowisko Burmistrza Miasta Limanowa

Szukamy kandydata na stanowisko Burmistrza Miasta Limanowa

Musimy przywrócić Miasto nam, mieszkańcom

Drukuj

Rdzawka: Znęcali się nad nastolatkiem - Ty cioto, szczurze, na jutro ma być dwieście złotych

rdzawka

- Ojciec Przemka, jednego z członków szajki, radny powiatowy i nauczyciel w liceum w Rabce, razem z księdzem i proboszczem przyjechali do mnie na posesję - opowiada matka nastolatka.

Fragmenty artykułu, który ukazał się w Gazecie Wyborczej - Znęcali się nad nastolatkiem, zabierali mu pieniądze. Kary uniknęli, bo "we wsi wstydu być nie może"

Gotówkę zabierali koledzy. Jak nie groźbą, to kopniakiem. Mieli swoje stawki: na gazetę - 200 zł. Na płytę CD - 100 zł. Swoje płyty Daniel też im oddawał. Później wynosił paliwo z garażu ojca. Do quada i motocykla crossowego.

- Ty cioto, szczurze, na jutro ma być dwieście złotych - Daniel czuje, jak lodowaty śnieg zatrzymuje mu krew na jednym policzku. Leży na zaspie, na drugim policzku czuje odór i ciężar buta Patryka. Wie, że nazajutrz się nie wykręci, no bo jak - on przeciwko całej szajce? Dlatego po takich scenach do domu chłopak wraca ze ściśniętym żołądkiem, który zaciska się tak samo mocno przez wyjściem do szkoły. 

Crossowcy, bo tak mówili o nich w szkole, dręczą Patryka codziennie. W szkole najczęściej dochodzi do tego w łazience i szatni - w tych pomieszczeniach nie ma kamer. Patryk S. i Przemek Ś. oraz pięciu innych chłopców lubi pojeździć po wiosce quadem albo motocyklem crossowym. Do Daniela rzadko zwracają się inaczej niż "szczur" czy "ciota". Zdarza się, że wykręcają ręce, przewracają na ziemię, przyduszają w zaspie. Albo próbują zmusić do udawania "wściekłego szczura".

Jest początek marca, gdy Max i Mateusz biorą Daniela pod ręce i oznajmiają: "Musisz wszystko dyrektorowi powiedzieć. My pójdziemy z tobą".

Szkoła to żywy organizm
Pytamy Jarosława Janika, dyrektora szkoły w Rdzawce, czemu po interwencji Maxa i Mateusza nie zgłosił sprawy rodzicom Daniela i policji? 

- Zgłosiłem, ale z opóźnieniem. Opóźnienie nie było celowe, miałem wyjazdy służbowe.

Daniel nie chce już chodzić do szkoły. Nie chce też wychodzić z domu.

Po wsi rozeszło się, że rodzina A. po prokuraturach i komisariatach chodzi. Ktoś przeciął kable na wybiegu, gdzie pasły się ich krowy.

- Ojciec Przemka, jednego z członków szajki, radny powiatowy i nauczyciel w liceum w Rabce, razem z księdzem i proboszczem przyjechali do mnie na posesję. Mówili, że co ja za aferę nakręcam, że ludzi oczerniam i że wstydu we wsi być nie może. Zagrozili, że jak tak będę robić, Daniela do bierzmowania nie dopuszczą - Józefie aż ręce się trzęsą, jak o tym opowiada.
Na niedzielnym kazaniu proboszcz mówi o rodzicach okradanych przez własne dzieci. Daniel nie przystępuje do bierzmowania.

Józefa idzie do burmistrz Rabki Ewy Przybyło-Zapały. Prosi o pomoc prawną, nie wie, jak z policją rozmawiać, co może wyegzekwować. Pyta też o możliwości objęcia syna opieka psychologa. - Wyśmiała mnie, że syn kradł mi pieniądze - wspomina Józefa.

Podczas gdy rodzina A. jeździ z Danielem do Krakowa, policja wysyła akta do Sądu Rodzinnego i Nieletnich w Nowym Targu. Oskarżają Patryka S. o to, że używając przemocy fizycznej, grożąc pozbawieniem życia, wielokrotnie zmuszał małoletniego Daniela do przekazywania pieniędzy w różnych kwotach, łącznie: 1000 euro, 1300 dolarów USA, 6 tysięcy złotych i 20 litrów paliwa. Zarzut: rozbój. Podlega karze od dwóch do 12 lat więzienia. 

Józefa: - Przyszedł do mnie ojciec jednego z członków tej szajki. Przeprosił, oddał pieniądze. Ta rodzina była z nich wszystkich najbiedniejsza. Ale powiedział, że nie zezna przeciwko pozostałym, bo się boi o swoje dziecko. Wybaczyliśmy mu.

- To mała miejscowość, wszyscy się znają. Miejscowi samorządowcy sztamę trzymają z policją. Podejrzewam, że gdyby Patryk nie przyznał się w szkole pod presją kolegów Daniela, że wymuszał od niego pieniądze, on też uniknąłby oskarżenia - mówi Paweł, ojciec Daniela. 

- Wszyscy wiedzieli, że kto od Daniela wymusza pieniądze i kto go bije. Wiedziały też nauczycielki. To się działo na terenie szkoły, na korytarzu podczas przerwy, a jedna nauczycielka, która miała dyżur i chodziła po piętrze, widziała jedno takie zajście. Co zrobiła? Poszła w drugą stronę - opowiada dziewczyna, która pozwoliła ojcu Daniela nagrać swoje zeznanie. Druga koleżanka mówi o zabawach w "udawanie szczura". Pawłowi łzy płyną jak grochy, ale nagranie zachowuje. Chce je pokazać w sądzie. 

Ale sąd kasety nie przyjmuje. Interesuje go natomiast, skąd rodzina A. - rolnicy, mieli tyle pieniędzy.
- Sąd uznał, że stosowanie środków poprawczych jest niecelowe. Nie było przemocy fizycznej, a sam udział w postępowaniu, napiętnowanie w klasie oraz konieczność zmiany szkoły, była dla niego piętnem - mówi Bogdan Kijak, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Nowym Sączu. 

Patryk i jego rodzice opowiadają we wsi, że "wygrali sprawę w sądzie".

Crossowcy śmieją się rodzinie A. w twarz, gdy ich widzą na ulicy.

Imię chłopca zostało na prośbę rodziców zmienione. 

Całość na: http://krakow.wyborcza.pl/krakow/1,42699,19784677,wymuszenia-w-szkole-na-podhalu-takie-sprawy-zalatwia-sie-miedzy.html?order=najnowsze#opinions

Telewizja Wieści Prosto z Gór

Mighty Free Joomla Template by MightyJoomla