Alternative flash content

Requirements

Alternative flash content

Requirements

Polecane

Reportaż: Stróż praworządności czy książę bezprawia?

Reportaż: Stróż praworządności czy książę bezprawia?

  "Nie radzimy sobie z samorządowym bezprawiem, Miasto chce nas zniszczyć" - Limanowscy...

Szukamy kandydata na stanowisko Burmistrza Miasta Limanowa

Szukamy kandydata na stanowisko Burmistrza Miasta Limanowa

Musimy przywrócić Miasto nam, mieszkańcom

Drukuj

Otwarte Fundusze Emerytalne – błędne koło „reformatorów”

bała p int

Państwo niby do czegoś się zobowiązało, niby gwarantowało, ale wiecie, rozumiecie …

Reforma OFE jest zgodna z Konstytucją RP - tak orzekł 4 listopada 2015 r. Trybunał Konstytucyjny. Wyrok w tym kształcie oznacza, że państwo nie będzie musiało zwrócić otwartym funduszom emerytalnym miliardów złotych, które na mocy reformy zostały w 2014 r. przetransferowane do ZUS. Wyrok uzupełnił wcześniejszą linię orzeczniczą Sądu Najwyższego, który to ocenił, że środki zgromadzone w OFE są środkami publicznymi, a nie prywatnymi. Złośliwi wskazali, że Trybunał został postawiony pod ścianą, bo zwrot „znacjonalizowanych” kwot na rachunki OFE to byłaby operacja bez precedensu.

Wyrok Trybunału usankcjonował „reformę” rządu Platformy Obywatelskiej, ale w praktyce stworzył rządowi Prawa i Sprawiedliwości możliwość sięgnięcia po pozostałe 150 mld zł, którymi dzisiaj dysponują OFE.

Abstrahując od oceny samej idei Otwartych Funduszy Emerytalnych, jako instytucji uzupełniających ZUS: niniejszy felieton nie będzie poświęcony analizie korzyści i wad jakie niosły ze sobą OFE, lecz lekceważącemu (eufemizm!) traktowaniu obywateli przez państwo i elity polityczne. Fundusze Emerytalne były jednym z tzw. słów-kluczy „czterech reform” gabinetu Jerzego Buzka, który – przypomnijmy – tworzyli również dzisiejsi politycy Platformy Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwości. Otóż mnie, podówczas ucznia liceum, przekonywano że jedyną możliwością i szansą na godziwą emeryturę jest właśnie system uzupełniony o OFE. Tylko w ten sposób zapobiec można było załamaniu ubezpieczeń społecznych. Po czym po kilkunastu latach funkcjonowania systemu okazało się… że zupełnie źle to zrozumiałem! Partia, której nomen omen prominentnym członkiem jest Jerzy Buzek, udowadniać zaczęła, że to likwidacja OFE zapewni Polakom bezpieczeństwo emerytalne, a koncepcja OFE to nieporozumienie. I wszystko jasne. Te siły i środki przeznaczone na „reformę” okazały się zbędnym wydatkiem, zmarnowaliśmy miliony i cenny czas – ale widocznie Polska to bogaty kraj, stać nas. Państwo niby do czegoś się zobowiązało, niby gwarantowało, ale wiecie, rozumiecie …

System emerytalny jaki obecnie funkcjonuje stwarza niemalże pewność, że nie będzie w stanie zapewnić przyzwoitych emerytur starzejącemu się społeczeństwu. Do lat 80’tych system miał zdolności do bilansowania wpływów i wydatków, ale począwszy od przejęcia władzy przez juntę Wojciecha Jaruzelskiego, niezależnie od barw partyjnych, rządzące ekipy lekką ręką rozdawały przywileje emerytalne poszczególnym grupom społecznym, których sympatię chciały lub zmuszone były pozyskać. W sumie żaden to koszt polityczny – zapłacić mieli ci co później nastąpią, nowe ekipy rządzące, a my żyjemy „tu i teraz”, jak zwykł mówić klasyk. Na to nakładał się ciągły spadek liczby urodzin dzieci. Skutek jest opłakany: rosnący dług ZUS połączony z koniecznością utrzymania dziesiątek tysięcy 40 czy 50 letnich emerytów. A możliwości konserwowania tego stanu rzeczy dramatycznie się kurczą, biorąc pod uwagę trendy demograficzne. Niektórzy prawnicy lubią pisać o „kontrakcie pokoleniowym”, czyli takiej miłej fikcji w ramach tzw. solidarności pokoleń: w teorii my się umówiliśmy z dzisiejszymi emerytami na wypłacanie im emerytur z naszych składek, ale za to odbierzemy sobie od naszych dzieci. Koncepcja ta razi naiwnością w sytuacji dramatycznego starzenia się polskiego społeczeństwa, co ujemnie wpływa na możliwość utrzymania licznych „starych” ze składek nielicznych „młodych”. Wydaje się, że docelowo nie pozostaje nic innego jak zmiana systemu w kierunku „emerytur obywatelskich”, tj. każdemu po równo. To oznacza rezygnację z „ochrony prawa nabytych”, która to i tak w przypadku emerytur ma wymiar dość abstrakcyjny. Jestem jednak zdania, że lepiej zreformować odgórnie, niż czekać aż samorzutnie zmiana nastąpi oddolnie. A zmianę spowoduje biologia.

dr Paweł Bała

autor jest adwokatem prowadzącym kancelarię adwokacką w Rzeszowie i Szczawnicy

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Telewizja Wieści Prosto z Gór

Mighty Free Joomla Template by MightyJoomla