Pospolite ruszenie
![]()
Ustępujący prezydent zdołał obrazić wszystkich wyborców jego konkurenta. Do prezydentury Dudy warto podejść jak do czystej karty
Można się było tego właściwie spodziewać, ale jednak to przykre, że brak klasy Bronisława Komorowskiego dał o sobie tak wyraźnie znać.
A właściwie było to coś gorszego niż brak klasy: była to polityczna bezmyślność. Ustępujący prezydent w swoim wystąpieniu zdołał obrazić wszystkich tych, którzy głosowali na jego konkurenta, czyli większość aktywnych wyborców. Z jego słów wynikało, że są radykałami siejącymi nienawiść, a „pospolite ruszenie” wyborców jego, Komorowskiego, próbowało postawić tamę faszyzmowi. Niestety, nie udało się. To swoisty majstersztyk: przegrać wybory przez pychę i arogancję, po czym zaserwować wyborcom zwycięzcy kolejną porcję buty i arogancji. Sądzę, że zrobiłaby dobrze, odsyłając byłego prezydenta na polityczny odpoczynek.
To wszystko jednak prowadzi do ważnego spostrzeżenia: dwa przemówienia w tym właśnie aspekcie bardzo się różniły. O ile Komorowski, nie umiejąc powstrzymać negatywnych emocji, cedził przez zaciśnięte zęby stwierdzenia w istocie obelżywe dla wyborców kontrkandydata, Andrzej Duda wyraźnie zaznaczył, że trzeba odbudować wspólnotę.
Niezależnie od wyniku wyborów, bardzo niepokoiło mnie, jakie pokłady frustracji i agresji mogą się rozlać po wyników. Po latach upokorzeń można by zrozumieć, gdyby wygrani nie oparli się pokusie nadmiernego tryumfalizmu, momentami przechodzącego w pogardę dla przegranych. Na razie nie dostrzegam wielu podobnych objawów. Nie twierdzę, że jestem w tej kwestii całkowicie obiektywny, ale bardziej niepokoiła mnie reakcja drugiej , która w swoich atakach była zawsze brutalniejsza, a jej akolici bywali szczególnie ordynarni i chamscy. Ci sami byli zresztą chętnie cytowani przez takie postaci z kręgów rządowych jak Konrad Niklewicz (obecnie na ciepłej posadce w KPRM) czy Adam Jasser (na jeszcze cieplejszej jako szef ).
Chcę przestrzec przed pokusą wygrażania przegranym. To do niczego nie prowadzi. Polacy są wystarczająco podzieleni, a w ostatnich miesiącach rządzący i ich sojusznicy zrobili wiele, żeby te podziały podgrzać i na nich . Sam Bronisław Komorowski poszedł w swoim przemówieniu tym właśnie tropem. W niedzielny wieczór portal Gazeta.pl zaczął swoją starą śpiewkę: wsie za Dudą, miasta za Komorowskim, Polacy z wykształceniem podstawowym za Dudą, z wyższym – za Komorowskim. Czyli: mądrzy i europejscy za Komorowskim, a głupki i podkarpackie janusze za Dudą. Wersji z młodymi wykształconymi nie dało się niestety uruchomić, bo w najmłodszych wyborców Duda zmasakrował Komorowskiego.
Do prezydentury Dudy warto podejść jak do czystej . Wszystko się nam nie sklei, różnic jest zbyt wiele i są one naturalne, ale katalizatorem powrotu do poczucia najbardziej ogólnej państwowej wspólnoty może być zmiana w politycznych i społecznych – co widać dziś w elektoratu Dudy: zwolennicy PiS, zwolennicy Kukiza, najmłodsi wyborcy, znudzeni i zniechęceni do PO, a nawet tak niezwykli sojusznicy jak Krystian Legierski czy Piotr Guział. Chciałbym, żeby z politycznej wścieklicy dało się wrócić do normalnych w demokracji rozbieżności.
Lecz jednego jestem pewien: dopóki rządzi Polską zdeprawowana i pełna buty formacja, która trzyma władzę od ośmiu lat, to nie będzie możliwe.

