"Nadeszła epoka polityki wizerunkowej i demokratycznego picowania"
Zybertowicz: Zasłużyliśmy na to? „Na czele państwa stoją osoby, których zasoby intelektualne nie wystarczają, by rozumieć sytuację, w której znajduje się nasze państwo”
Rozmawiamy z profesorem politologii.
Mówi, że gdy porównuje wypowiedzi premier Ewy Kopacz i prezydenta Bronisława Komorowskiego z kalibrem zagrożeń, przed którymi obecnie stoi , razi go nieumiejętność poznawczego ogarnięcia sytuacji przez tych polityków. Jego zdaniem na czele państwa stoją osoby, których zasoby intelektualne nie wystarczają, by rozumieć sytuację, w której znajduje się nasze państwo.
Bolesna prawda?
Przypomniała mi się ta , gdy czytelnik moich tekstów dla „wSieci” powiedział, że ostatni felieton odnoszący do Polski znane słowa: „Każdy naród ma taki rząd, na jaki zasłużył”, jest głęboko niesprawiedliwy. Zdaniem czytelnika ta formuła w ogóle jest wątpliwa — przecież wiele krajów znalazło się w opresji bez swojej winy. A już na pewno słowa te są niesprawiedliwe w stosunku do Polaków. Przecież jesteśmy narodem, który całą serię cywilizacyjnych katastrof. Podniósł się po zaborach, podczas II wojny światowej stworzył najbardziej rozbudowane państwo podziemne w Europie, zrywem „Solidarności” przyczynił się do końca komunizmu. Czy o takim narodzie można powiedzieć, że zasłużył na takie rządy jak obecne? Przecież to krzywdzące! I czyż nie obraźliwe dla Polaków?
Rozpoznać inne
Tak, to prawda, przetrwaliśmy wiele kataklizmów, ale nie dajemy sobie rady z rządami PO/PSL. Wcale nie dlatego, że to jacyś nadzwyczajni cwaniacy (zob. początek tekstu), ale dlatego, że w 1989 r. nasza wolność, a potem objęcie władzy przez Donalda Tuska wydarzyły się w niesprzyjających umacnianiu substancji narodowej.
Po odejściu komunizmu, gdy już zyskaliśmy szansę odbudowy narodu, na świecie globalizacja, podwyższona mobilność ludzi i , lansowano kosmopolityzm. Umacnianie tożsamości i tradycji narodowej wielu wydało się całkiem niepotrzebne.
Potem paradoksalnie do osłabienia narodu przyczyniły się środki . Ich zastrzyki umożliwiły tworzenie wizualnych oznak postępu z jednoczesnym odwracaniem uwagi od rządzenia. Nowe mosty, czy stadiony odwróciły uwagę od jakości państwa, które zdecydują o szansach rozwoju, kiedy środków unijnych nie będzie. Było to możliwe, gdyż rozrzutne dysponowanie tymi środkami pozwoliło na „skorumpowanie” sumień części elit, które otrzymując okruchy z wielkiego tortu, nie patrzyły władzy na ręce.
To wszystko — aż do czasu agresji Putina na Ukrainę — odwróciło uwagę wielu Polski od dostrzegania faktycznej kondycji państwa i narodu.
Ale powyższy mechanizm to tylko kolejne potwierdzenie słuszności tak okrutnie dla Polaków brzmiącej tezy. Naród, który stracił zdolność wyłaniania elit wysokiej jakości, przestaje być podmiotem. Od dawna trwa wyzysk przez niepoddany regułom państwa prawa obcy kapitał. Miliony Polaków na emigracji rozwijają gospodarki obcych państw. Słowem, kraje inne, których obywatele tak łatwo nie tracą zdolności odróżniania ziarna od plew, korzystają z owoców naszej pracy. Pamiętajmy, że niektóre narody Zachodu, zanim jeszcze nadeszła epoka polityki wizerunkowej i demokratycznego picowania, zdążyły zbudować silne dbające o rację stanu.
Naród, który na czas nie potrafi się dostosować do wyzwań danej epoki, na czas wymienić elit nieudolnych i przekupnych na inne (wcale nie anielskie, ale od lat mające prawidłowe diagnozy wewnętrznej i międzynarodowej sytuacji Polski), pokazuje, jak bardzo jest osłabiony, jak bardzo jego więzi społeczne zdegradowano.
Banalnie prosty mechanizm
Ogólny mechanizm jest prosty: władza polityczna wyłania się z elit, a elity wyłaniają się ze społeczeństwa. Słaby naród pozwala wzrastać elitom miniaturowego kalibru, kiepskie elity zaś wyłaniają słabych przywódców.
Jakże marna jest ta część społeczeństwa, która po ośmiu latach rządów jednej ekipy daje sobie wmówić, by przyczyn zła szukać po stronie największej partii opozycyjnej. Tak, znam ten kontrargument: jak mogliśmy, w obliczu przewagi zmasowanej manipulacji medialnej, wybierać rozsądnie, tzn. zgodnie z interesem rozwojowym Polski? Na to jest niestety brutalna odpowiedź: naród, który pozwala sobą tak manipulować, zasługuje na takie rządy. Pomyśl o tym przed 10 maja. Może jeszcze jest czas.
Felieton opublikowany w wielkanocnym wydaniu tygodnika „wSieci”.

