Namaściła Mnie na moją śmierć
– homilia O. Andrzeja ...
Jest taki fragmencik, praktycznie niezauważalny, epizod zaledwie, okruch, który jest w tej Ewangelii, a w którym jak w soczewce widać to, co jest, co było i co będzie. To epizod zupełnie nic nie znaczący na pierwszy rzut oka, w domu Szymona trędowatego, ten który rozpoczął tą Ewangelię. Podczas uczty jedna z kobiet, Maria, wzięła szlachetny olejek nardowy, wart naprawdę dużo pieniędzy, rozbiła go i namaściła Go. Reakcją było oburzenie. Ta krótka scena zawiera całe nasze życie. Jest skonstruowana na planie trójkąta, dokładnie tak samo jak Sąd Ostateczny Hansa Mamlinga, czy Giotta czy Fra Angelica. U szczytu Jezus, po jednej stronie ta kobieta, a po przeciwnej stronie ci ludzie, którzy się oburzyli na ten gest. I można by powiedzieć, że to jest schemat naszego życia. Ta scena mówi mi, że są takie rzeczy, które powinienem zrobić, a które w oczach innych ludzi nie mają żadnego znaczenia, albo są zwyczajnym marnotrawstwem. Ta scena mówi, że w życiu naszym liczą się rzeczy, które wykraczają poza schematy zamykające się w dwóch słowach: opłaca się – nie opłaca się, wykraczają poza wszelkiego rodzaju kalkulacje.
Zobaczmy, kto się oburzył? Według świętego Jana najbardziej oburzył się Judasz, ten który Go zdradził. Przedziwne, że człowiek nie rozumie takich gestów, ale nie rozumie wtedy, kiedy się zamyka tylko i wyłącznie w przestrzeni tego życia, kiedy nie ma w naszym życiu powiewu wieczności.
Ta scena dokładnie odpowiada scenie ukrzyżowania, tam też tylko nieliczni zostali przy Jezusie. Reszta odeszła, uważała, że Jezus zmarnował swoje życie. Warto chyba zapytać samego siebie: – jak to jest z moim życiem? Czy jestem zdolny do takich gestów, które być może będą niezrozumiałe, wyśmiane, a które są naprawdę ofiarne. Ten olejek dużo kosztował. I tak samo tego typu gesty, które przebijają czas i sięgają wieczności, kosztują nas bardzo dużo. Kosztują również to, że zostaniemy wyrzuceni na margines, kosztują pewnego rodzaju ostracyzm. Natomiast mają one jedną bardzo ważną zaletę: Chrystus identyfikuje się z tymi uczynkami, mówi do tych ludzi, którzy zaatakowali tę kobietę – Zostawcie ją! Do końca, kiedy ta Ewangelia będzie głoszona, będzie o niej wspomniane. Namaściła Mnie na moja śmierć.
Być może takie właśnie uczynki, którym obca z gruntu jest kalkulacja, które sytuują nas po stronie Jezusa, a jednocześnie powodują, że w jakiś sposób zostajemy wyrzuceni na margines, one sięgają wieczności. I tak oto zakreślamy koło i znowu wracamy do Sądu Hansa Mamlinga, Fra Angelica: Chrystus u szczytu, jedni po jednej stronie, drudzy po drugiej. To trwa przez cały czas, każdy wybór w naszym życiu można wpisać w ten trójkąt.
– homilia O. Andrzeja ...
http://www.jamna.dominikanie.pl/wspomnienie/homilie/homilie.html