Ligocki: Jak na narty to do Jaworek - miejsca magicznego

Arena Narciarska ma od tego sezonu rewelacyjnie naśnieżone stoki.
Ten stok ma ogromną pozytywną cechę – nadaje sie zarówno dla dobrze jeżdżących jak i dopiero co początkujących amatorów białego szaleństwa. Takich stoków jest w Polsce niewiele.
Wywiad z Mateuszem Ligockim – najbardziej utytułowanym polskim snowboarderem, trzykrotnym Reprezentantem Polski na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich oraz na najbardziej prestiżowych zawodach sportów ekstremalnych na świecie - Winter X Games w Aspen /USA. Aż siedmiokrotnie stawał na podium snowboardowego Pucharu Świata, w tym dwa razy na najwyższym stopniu. Ponad sześćdziesięciokrotnie zwyciężał w międzynarodowych zawodach. Jest pasjonatem golfa, tenisa, squasha i motocykli enduro, absolwentem AWF Kraków i podyplomowych studiów na kierunku Menedżer Sportu na Uniwersytecie Jagiellońskim.
Kurier: Jak to się stało, że wybrał Pan właśnie Jaworki na lokalizację swojej szkoły nauki jazdy na nartach i snowboardzie?
Mateusz Ligocki: Pomysł "Jaworczański" zrodził się jakieś 2 lata temu podczas jednej z rozgrywek na polu golfowym. Praktycznie całe życie związany jestem ze sportem. W wieku 4 lat za sprawą rodziców zacząłem jeździć na nartach, a od 97 r. jestem związany wyczynowo ze snowboardem. 3 lata temu spotkałem na swej drodze Adama Wadowskiego - „Króla Aloesu”. Dystrybuuje on na polskim rynku i nie tylko, te wyśmienite, prozdrowotne napoje. Poznaliśmy się na jednym z turniejów. Z czasem zaprzyjaźniliśmy się. Adam wspomniał wielokrotnie w rozmowach o wspaniałym magicznym miejscu – Jaworkach. Muszę przyznać, że nigdy wcześniej o nich nie słyszałem mimo, że są mi osobiście znane dziesiątki ośrodków zimowych praktycznie na wszystkich kontynentach. W Szczawnicy byłem wielokrotnie, mogę nawet powiedzieć, że tu zaczynała się moja przygoda ze snowboardem podczas zawodów pucharu polski w latach 97/98. Adam zaprzyjaźniony jest z tutejszą Areną Narciarską Jaworki - Homole, w superlatywach wypowiadał się o Lucjanie Malinowskim, jednej z osób zarządzających, otwartej na nowe pomysły, która nie znosi stagnacji. Za każdym razem wspominał, że koniecznie muszę przyjechać w te strony. W Jaworkach po raz pierwszy znalazłem się tego lata.
K: I jak Pan ocenia Jaworki?
ML: Okazało się, że wszystko o czym opowiadał Adam sprawdziło się. To miejsce naprawdę ma niesamowity urok. Jak żadne inne na świecie. Jest to miejsce magiczne, aczkolwiek w moim odczuciu jeszcze bardzo mało znane. W każdym bądź razie jest tutaj pięknie i tego nikt nie jest w stanie zaprzeczyć. Przyjechałem więc do Jaworek, gdzie wspólnie zrodził się pomysł współpracy, w ramach której prowadzę własną szkółkę snowboardowo - narciarską pod nazwą "Ligocki Snow Academy", gdzie przy pomocy swych instruktorów i w miarę możliwości samego siebie szkolę wszystkich spragnionych przygody ze sportami śnieżnymi. Prowadzimy zajęcia praktycznie na każdym poziomie zaawansowania. Bardzo bym chciał, aby poprzez moją obecność tutaj i szeroko zakrojone działania z tym faktem związane, o Szczawnicy, Jaworkach i oczywiście mojej Akademii dowiedziało się jak najwięcej osób. By chętnie nas odwiedzali.
K: Myśli Pan, że te pomysły przebiją się do świadomości ludzi i mogą zaowocować?
ML: Jestem pewien, że tak. Na każdy jednak sukces trzeba ciężko pracować, również na ten - cierpliwie i systematycznie. Mogę się teraz temu poświęcić, ponieważ ten rok chcę przeznaczyć na odpoczynek od wyczynu sportowego. Chcę nabrać motywacji do treningów i kolejnych startów w zawodach, a przede wszystkim zakwalifikować się i powalczyć o najwyższe cele na zimowych igrzyskach olimpijskich w 2018 r. w Korei Południowej w Pyeong Chang. Byłyby to dla mnie czwarte igrzyska olimpijskie. Tego jak na razie nie dokonał żaden inny polski snowboardzista.
K: Co wtedy z Akademią?
ML: Liczę, że projekt mojej Akademii będzie projektem wieloletnim. Myślę, że jestem na dobrej drodze, by sobie to wszystko poukładać. Zbieram wokół siebie możliwie najlepszych ludzi, są specjalistami z różnych dziedzin. Wierzę, że już od przyszłego sezonu będę mógł spokojnie rozpocząć przygotowania do ZIO w 2018 r. moje starty i ewentualne zwycięstwa w zawodach automatycznie staną się również doskonałą dźwignią promocji tego rejonu. Chcę wspominać o Jaworkach przy każdej nadarzającej się okazji, a przede wszystkim wtedy, kiedy będę stawał na najwyższym stopniu podium. Oby takich chwil było jak najwięcej. W planach mamy również organizowanie na miejscu różnego rodzaju wydarzeń.
K: Już teraz życzymy powodzenia i wielu sukcesów.
ML: Przy współpracy z Marcinem Kordkiem, w sobotę 7 lutego oficjalnie otwieramy "Shred Arenę - Jaworki Homole", czyli snow park z przeszkodami zarówno dla średnio jak i dobrze jeżdżących snowboarderów i narciarzy. Chcemy również od tego poniedziałku wystartować z rodzinnym torem do snow crossu – tym bardziej, ze w nadchodzącym tygodniu odbędą się mistrzostwa Polski w snowboard crossie na Palenicy. Jaworki wówczas mogą stać się doskonałym miejscem przygotowań dla zawodników chcących powalczyć o jak najlepszy wynik. Już teraz kilka ekip zadeklarowało chęć przyjazdu do nas. Kto wie, może przyszło roczne snowboardowe mistrzostw Polski odbędą się właśnie w Jaworkach. Działamy też w sprawie dużego wydarzenia o charakterze komercyjnym. Dążymy do tego by odbyło się ono jeszcze w tym roku.
K: Jak układa się Wasza współpraca z Urzędem Miasta i Gminy?
ML: Już latem, podczas jednej z moich pierwszych wizyt w Jaworkach, spotkaliśmy sie się z kilkoma urzędnikami, jeździliśmy m.in. po okolicznych polach i halach, bo być może powstanie tu w niedalekiej przyszłości pole golfowe. Jesteśmy szeroko otwarci, na współpracuję z wszelkimi podmiotami, co zresztą czynimy. W końcu wszyscy jedziemy na tym samym wózku.
K: A jak Pan ocenia tegoroczne przygotowanie stoków w Arenie Narciarskiej? Wiele przecież zależy od panującej aury.
ML: Arena Narciarska ma od tego sezonu rewelacyjnie naśnieżone stoki. Zainwestowanie w nowe armatki i sprzęt do zaśnieżania był pomyłem trafionym. Sprawdziły się. Kiedy był mróz, stok został dobrze naśnieżony, dlatego teraz warunki jazdy są doskonałe i oby były co najmniej do końca kwietnia :) Jestem zadowolony i myślę, że goście, którzy do tej pory nas odwiedzili również są zadowoleni. Ten stok ma ogromną pozytywną cechę – nadaje sie zarówno dla dobrze jeżdżących jak i dopiero co początkujących amatorów białego szaleństwa. Takich stoków jest w Polsce niewiele. Dodatkowo w dużych kurortach jest tak naprawdę więcej osób niż miejsca do jazdy na nartach. Tutaj, w Jaworkach naprawdę można się wyjeździć. Jeżeli ktoś lubi stać w długiej kolejce do wyciągu lub w korku dojeżdżając samochodem do danej miejscowości - niech nie przyjeżdża do Jaworek. U nas raczej tego nie doświadczy. U nas jeździ się "góra-dół" do woli. Do tego dobrze przygotowana baza noclegowa - rozmawiamy w gościńcu "Amon". Jest to już ulubione miejsce przyjeżdżających do Jaworek narciarzy.
K: A jak przedstawia się sytuacja finansowa? Można już mówić o zarobkach, czy póki co tylko o inwestycjach?
ML: Przyznam, że inwestycji było sporo: instruktorów trzeba było wyposażyć w odzież, funkcjonuje strona internetowa, Facebook, reklama na miejscu też jest potrzebna – są banery, wizytówki, ulotki, o których już wspominałem. To wszystko nie jest za darmo. Chcę jeść małymi łyżkami i patrzę na moją Akademię w kontekście projektu długoterminowego, bo Jaworki i Szczawnica mają niezwykły potencjał. Powoli nawiązuje się też współpraca z rodziną Państwa Mańkowskich. Mamy już wspólnych kilka pomysłów jak razem i najefektywniej rozreklamować Szczawnicę i wspaniałą okolicę. Choćby początkiem marca planowane jest zaproszenie kilku największych w Polsce agencji eventowych i pokazanie im tych rejonów i możliwości z jak najlepszej strony. Będzie to okazja i duża szansa dla nas wszystkich. Zależy mi na tym, by goście odwiedzający po raz pierwszy te strony wracali do nas rok rocznie, a Ci którzy już tu kiedyś byli, ponownie przekonali się do Pienin tak jak chociażby moja osoba.
![]()
Foto: Gościniec „Amon” w Jaworkach – baza dla wypoczywających narciarzy: oferuje zniżki na naukę jazdy i karnety.
