Drukuj

"PKW do domu!", "Sfałszowali!" – skandowali uczestnicy protestu w Krakowie

W czwartek, 20 listopada wieczorem pod Wieżą Ratuszową na Rynku Głównym w Krakowie manifestowano przeciwko fałszerstwom wyborczym i nieudolności Państwowej Komisji Wyborczej. Pochód protestujących przeszedł z na ul. Basztową pod Małopolski Urząd Wojewódzki.

- Liczę na to, że pokażemy całej Polsce, że wybory trzeba powtórzyć, bo zostały sfałszowane. To jest skandal! – powiedział Grzegorz Piątkowski, przewodniczący zgromadzenia. Dodał, że demokratyczne państwo prawa wymaga, żeby święto demokracji, jak określił wolne wybory, odbywało się zgodnie z prawem.

Organizatorzy zapowiedzieli, że to manifestacja "ponad podziałami" i dla "wszystkich tych, którym leży na sercu dobro Polski". W dużej mierze wzięli w niej udział przedstawiciele organizacji prawicowych, m.in. Kongresu Nowej Prawicy i Polski Razem. Oprócz nich na Rynku Głównym w Krakowie pojawili się niezrzeszeni  w żadnych organizacjach wyborcy.

Swój udział na jednym z portali społecznościowych zapowiedziało około 3,8 tysiąca internautów. Z szacunków organizatorów wynika, że duża część tej grupy zjawiła się na Rynku.

Według inicjatorów manifestacji nie wystarczy powtórne przeliczenie wszystkich głosów. – Dzisiaj dostałem sygnał, że w Nowej Hucie jeden z kandydatów otrzymał dwanaście głosów, a przynajmniej dwadzieścia osób jest gotowe zaświadczyć w sądzie, że na tę osobę głosowało.  Według mnie to sfałszowane wybory. Teraz niech wypowiedzą się sądy – mówił G. Piątkowski.

- To jest protest ludzi, którzy czują się bezsilni. Wszelkie mechanizmy demokratyczne zawiodły i w ten sposób wyrażają oni swoją opinię. Ja się z tym zgadzam – powiedział krakowski dziennikarz i publicysta, Witold Gadowski, uczestnik protestu.

Zapowiedziano, że na manifestacji się nie skończy. – Pracujemy nad oficjalnym wzorcem złożenia protestu wyborczego, w zależności od tego, jakie nieprawidłowości zostały stwierdzone w danych okręgach – tłumaczył G. Piątkowski.

Wybory samorządowe odbyły się w niedzielę, 16. listopada. Do dziś nie podano ich pełnych wyników. Wczoraj do dymisji podał się szef Krajowego Biura Wyborczego sekretarz PKW, Kazimierz Czaplicki.

foto: Justyna Tomaszewska

gosc.pl