Jeśli Kukiza zacznie tracić zwolenników, czy wręcz się rozpadać, to paradoksalnie może to oznaczać wzmocnienie PO, czyli przywrócenie stanu, w którym parlament będzie niezdolny do wytworzenia patriotycznej większości, która podjęłaby zadanie ratowania państwa polskiego
— mówi portalowi wPolityce.pl Krzysztof Wyszkowski.
wPolityce.pl: Paweł Kukiz i jego współpracownicy powtarzają, że nie chcą przedstawiać Polakom swojego ruchu, ponieważ wszelkie programy partii to kłamstwo. Jak Pan ten pomysł na polityczną?
Krzysztof Wyszkowski: Przyznaję, że bardzo mnie zasmucił występ Pawła Kukiza i jego sobotni kongres. Osobiście wiązałem do pewnego momentu nadzieje z działaniami Pawła Kukiza. Dwa lata temu byłem na spotkaniu Oburzonych, w Gdańsku. Tamto było chaotyczne, ale sądziłem, że pozwoli na racjonalizację tego zjawiska. Okazuje się, że dwa lata zostały zmarnowane. W czasie spotkania Oburzonych nie wiadomo było, kto może zostać liderem tamtego ruchu. Dziś okazuje się, że ten ruch wyłonił jedynego lidera, Pawła Kukiza. On zdominował to środowisko. Po efektownym w I turze wyborów Kukiz miał dobre przemówienie, które budziło nadzieje. Wydawało się, że jest otwarta droga do jakiegoś poważnego ruchu politycznego.
Obecnie nie widzi Pan takiej szansy?
Minęło niewiele w sumie czasu, a nastroje są zupełnie inne. Mamy do czynienia z przykrym regresem. Okazuje się, że Kukiz i jego sztabowcy nie wykonali żadnej w kierunku budowy struktur. Oni nie przygotowali niczego, nie zrealizowali żadnego planu. Teraz Kukizowi pozostało wykrzykiwanie haseł, które w mojej są głupstwem, że każdy program jest kłamstwem.
Dlaczego to głupstwo? Paweł Kukiz wskazuje, że wszystkie partie zapominają o swoim programie…
Przecież wyrażenie Kukiza też jest programem. Brak programu jest programem. A zatem mamy kłamstwo o kłamstwie. Jestem tym zawiedziony, szczególnie, że Paweł Kukiz , że zaprasza na swoje listy wszystkich „antysystemowych kandydatów”.
To Pana dziwi?
Okazuje się, że Pani Ogórek, kandydatka SLD, też jest antysystemowa. To robi wrażenie, że Kukiz zdał sobie sprawę, że dość przypadkowo znalazł się na czele zjawiska, którego nie rozumie, nad którym nie panuje i, którego nie jest w stanie ustrukturyzować. Ten okrzyk, że wszystkie siły teraz mają być skierowane na walce o JOW-y, brzmi dziecinnie i bezradnie, jakby Kukiz się poddał, jakby nie był w stanie sprostać trudnościom, związanym z budową ruchu społecznego, który musi mieć jakiś program, zarys struktury.
Paweł Kukiz jednak wygląda jakby wiedział, co robi. Może taka jest po prostu jego ?
Pamiętamy, że w takim chaosie, przy takim otwarciu na nazwiska, jakie zaprezentował Kukiz, na listy jego ruchu może się dostać masa karierowiczów, ludzi fałszywych, którzy z ideą odnowy nie mają nic wspólnego. Może się okazać, że ten ruch bardziej zabrudzi świat polityczny, a nie go odnowi. Może się skończyć nie na oczyszczeniu, ale wprowadzeniu do polityki „brudów”, co zrobił kiedyś Palikot. Może się okazać, że efekt będzie podobny, choć hasła i motywacje są zupełnie inne. Mamy hasła dumne i godne szacunku, ale za tym nie ma żadnej , która zadbałaby o to, by kandydaci posiadali minimum wiarygodności. To jest bardzo smutne, Kukiz w mojej ocenie wystawił się na pośmiewisko. To może skutkować tym , ż jego popularność będzie topnieć.
Wielu komentatorów wskazywało, że Kukiz to potencjalny koalicjant PiS-u. Jak Pan ocenia szanse na taki sojusz?
Rzeczywiście już od wyborów prezydenckich słychać takie głosy. Ta wizja wyglądała jakiś czas temu bardzo obiecująco. Jednak teraz, jeśli ruch Kukiza zacznie tracić zwolenników, czy wręcz się rozpadać, to paradoksalnie może to oznaczać wzmocnienie PO, czyli przywrócenie stanu, w którym parlament będzie niezdolny do wytworzenia patriotycznej większości, która podjęłaby zadanie ratowania państwa polskiego.
Rozmawiał Stanisław Żaryn

