200 tys. hektarów ziemi sprzedanej tzw. słupom
W raporcie wymieniono miedzy innymi Rumunię, gdzie około 10 % użytków rolnych znajduje się w rękach inwestorów z krajów trzecich, Węgry gdzie w drodze umów objętych tajemnicą inwestorzy zagraniczni nabyli około 1 miliona hektarów, wreszcie Polskę gdzie głównie poprzez instytucję tzw. słupa, inwestorzy zagraniczni nabyli ponad 200 tysięcy hektarów ziemi rolnej.
2. Raport brukselskiego instytutu potwierdza powszechne przekonanie, że mimo obowiązującego w Polsce zakazu ziemi rolnej przez cudzoziemców na podstawie ustawy obowiązującej od 1 maja 2004 roku do 1 maja 2016 roku, która pozwala na taki zakup ale tylko po uzyskaniu zezwolenia MSW, trwa intensywny polskiej ziemi na postawione osoby.
Rządząca Platforma i PSL bagatelizują ten proceder, stwierdzając, że ma on charakter marginalny (tak przynajmniej wynika z corocznych sprawozdań składanych przez szefa MSW przed Sejmem), choć Najwyższa Izba (NIK) w raporcie z 2013 roku dostrzega już jego powagę.
3. Przypomnijmy tylko, że NIK skontrolowała zakup państwowych rolnych przez cudzoziemców w latach 2011-2013 (do 30 kwietnia 2013 roku), a więc przez zaledwie 2,5 roku w trzech oddziałach Nieruchomości Rolnych (ANR): zachodniopomorskim, dolnośląskim i mazowieckim i z jej raportu wyłania się przerażający obraz niekontrolowanej sprzedaży państwowej ziemi w szczególności cudzoziemcom głównie reprezentujących kapitał holenderski, duński i luksemburski.
Najbardziej jaskrawo było widać ten proceder na terenie oddziału zachodniopomorskiego ANR, gdzie wprawdzie cudzoziemcy bezpośrednio nabyli zaledwie 23 hektary gruntów rolnych (na to trzeba zgody MSW) ale już spółki z mniejszościowymi kapitału zagranicznego nabyły przez ostatnie 2,5 roku w przetargach nieograniczonych blisko 3 tysiące hektarów państwowej hektarów ziemi (na to już nie potrzeba zgody MSW).
Jakby tego było mało cudzoziemcy po nieskorzystaniu przez zachodniopomorski oddział ANR z prawa pierwokupu, nabyli spółek, które były właścicielami około 4,6 tysiąca hektarów ziemi (na to także nie trzeba zgody MSW). MSW twierdzi więc, że problemu wykupu polskiej ziemi przez cudzoziemców nie ma, natomiast z raportu pokontrolnego NIK wynika, że jest on bardzo poważny, skoro zaledwie przez 2,5 roku na terenie jednego województwa w rękach cudzoziemców znalazło się blisko 7,6 tysiąca hektarów ziemi.
4. Raport NIK dotyczy tylko zakupu ziemi przez spółki z mniejszościowymi udziałami kapitału zagranicznego, a nie zakupów dokonywanych przez inwestorów zagranicznych na podstawione osoby fizyczne tzw. słupy, a skala tego procederu w Polsce ogłoszona na forum komisji rolnictwa PE, rzeczywiście poraża.
Trudno się jednak dziwić skali tego zjawiska w Polsce, skoro Agencja Nieruchomości Rolnych (ANR), dysponująca zasobom ziemi będącej własnością Państwa ma narzucany przez ministra finansów dochodów wynoszący 1,5-2 mld zł rocznie, co oznacza, że urzędników Agencji nie interesuje kto nabywa polską ziemię w przetargach nieograniczonych ale raczej to, żeby nabywca kupował jak największe areały i możliwie po jak najwyższej .
Polscy rolnicy, którzy chcą powiększać swoje gospodarstwa z reguły nie są w stanie spełnić takich narzucanych przez Agencję. W Sejmie od dwóch lat leży projekt ustawy w zasadzie uniemożliwiający zakup polskiej ziemi przez cudzoziemców po 1 maja 2016 i jednocześnie unieważniający wszystkie tzw. słupowe transakcje ale większość koalicyjna Platformy i PSL-u nie jest niestety zainteresowana jego uchwaleniem.

